Oglądasz wiadomości wyszukane dla zapytania: obowiązki kuratora





Temat: Zadręczyć nauczyciela
Jestem matką maturzysty 2002. W jego liceum takie grupowe zachowania nie były
mozliwe, z tego prostego powodu, ze dyrektor szkoły panował nad gronem
pedagogicznym i młodzieżą. Nie było do pomyślenia żeby udawać, że czegoś nie
było. Odbywało się to bez monitoringu i pogwałcenia wolności osobistej i
godności ucznia. Były różne sytuacje ale były rozwiązywane natychmiast i
ostatecznie. Ale była też sytuacja gdy uczeń został wyrzucony ze szkoły za
picie alkoholu na terenie szkoły (nadmieniam, że nie był to jego pierwszy
grzech, wcześniej był zawieszany i ostrzegany), a pan kurator nakazał
przywrócić mu prawa ucznia tylko już nie pamiętam na jakiej podstawie. W każdym
razie jednak można zapanować nad chamstwem i podobnymi zachowaniami. Kluczem do
tego jest chyba konsekwentne przestrzeganie pewnych ustalonych norm i
obowiązków ucznia. Wychowawcy z tej szkoły od razu dzwonili do rodziców jeżeli
wydawało im się, że nieobecności ucznia mogą nie być wynikiem nagle trapiących
go chorób i nieszczęść, nie czekając aż dziecko wpędzi się w poważne kłopoty.
Trzeba tylko dobrej woli i dobrego dyrektora. Młodzież sama z siebie nie jest
zła i mozna nad nią zapanować bez drastycznych środków. Oczywiście zdarzają się
też sytuacje beznadziejne ale to temat na inną dyskusję o patologiach.





Temat: "Nie wolno zabijać dzieci"
otym pisze nieuku
Nasciturus, dziecko poczęte, lecz nie urodzone, które na podstawie przepisów ustawy uzyskuje warunkową zdolność prawną, tzn. ma zdolność prawną, jednak prawa i obowiązki majątkowe uzyskuje pod warunkiem, że urodzi się żywe (kodeks cywilny). Domniemywa się ponadto, że dziecko przyszło na świat żywe. Dla ochrony praw nasciturusa może być ustanowiony kurator (kodeks rodzinny).






Temat: Zlikwidować kuratoria oświaty - radzi Krzysztof...
Przyznam że z ogrowmnym zdziwieniem przeczytałem ten wpis. Czego uczycie nasze
dzieci w szkołach? Nadzór pedagogiczny jest KONSTYTUCYJNYM obowiązkiem
kolejnych rządów (art.70,ust.3 Konstytucji). Mówienie o likwidacji nadzoru jest
świadectwem "syndromu niedouczenia". Delegacja prawna w nim zawarta nakłada na
minista oświaty obowiązek przedstawienia sejmowi projektu ustawy określającej
sposób realisacji dyspozycji konstytucyjnych. Jak wiem odpowiednia ustawa
obowiązuje (może nie p.Krzysztofa Śnioszka i Panią i kierowaną przez Panią
eksterytorialną szkołę). Należy jednak przyjąć że uczynienie przez ustawodawcę
kuratorium "zależną" od wojewody spowodowało upolitycznienie stanowiska
Kuratora. A to akurat myślę, że kolejnym pokoleniom nie było potrzebne. Chyba
tylko obsadzaniu przez kolesiów (nie zawsze kompetentnych),intratnych posadek.



Temat: Zadręczyć nauczyciela
Natychmiast pozbawić pełnionej funkcji dyrektorkę i zastępcę dotychczasowego
stanowiska. W nagrodę udostępnić tym dyrektorkom etat nauczyciela w tej lub
podobnej pod wzgłdem zachowania klasie, lub jest druga możliwość - awans na
kuratora względnie MINISTRA.
Jestem oburzona faktem nie wywiązywania się ze swoich obowiązków dyrektora
szkoły. Poza tym jak można mieć zaufanie do dyrektora, który kłamie broniąc
swojej posady - won z takimi ludżmi i to w trybie natychmiastowym.



Temat: Sama nie wiem...
> Moze my powinnysmy miec ustawowy obowiazek meldowania sie wsrod ludzi co
> godzine? nie wiem;) moze musimy sobie jakas "jedzeniowa" przyzwoitke zalatwic?
>

No żeby ustawowy to ja się nie zgadzam, ale recepta od lekarza by się
przydała ;-) I może kurator jedzeniowy, który telefonowałby na numer budki
telefonicznej kilometr od domu co godzinę... ;-) I jak się nie odbierze, to
nasyłałby na człowieka ekipę ratunkową składającą się z kosmetyczki, fryzjera,
masażysty i stylistki. I taka ekipa "robiłaby" człowieka na bóstwo i ewakuowała
z domu...

> trzymam kciuki i mysle:)
> Odslon rolety, idz jutro na dlugi spacer:)
> Ja tez to zrobie. Obiecuje:)

A ja się bardzo, bardzo najadłam wcześniej, ale nienapadowo. I miałam taki
pełny brzuch, że aż zachciało mi się pójść na spacer. I poszłam :-) Właśnie
wróciłam... Więc naprawdę to nie był napad, jeśli byłam w stanie wyjść z domu,
mało, ja MIAŁAM OCHOTĘ wyjść i połazić z muzyką na uszach, z padającym
śniegiem, w nocy. Dalej mam pełny brzuch :-)
Chyba poćwiczę.
Śpijcie dobrze :-)




Temat: Zadręczyć nauczyciela
Gość portalu: nauczycielka szkoł napisał(a):

> Natychmiast pozbawić pełnionej funkcji dyrektorkę i zastępcę dotychczasowego
> stanowiska. W nagrodę udostępnić tym dyrektorkom etat nauczyciela w tej lub
> podobnej pod wzgłdem zachowania klasie, lub jest druga możliwość - awans na
> kuratora względnie MINISTRA.
> Jestem oburzona faktem nie wywiązywania się ze swoich obowiązków dyrektora
> szkoły. Poza tym jak można mieć zaufanie do dyrektora, który kłamie broniąc
> swojej posady - won z takimi ludżmi i to w trybie natychmiastowym.

Pobożne życzenie, wyrzucić dyrekcję! Toż to najlepszy materiał, z konkursu!




Temat: Andrzej Marek nie trafi do aresztu
Mylisz się basiu
Teraz to to basiu piszesz nieprawdę. Nigdzie nie ma mowy o tym, że jak nie
będzie przeproszenia, to nie będzie zawieszenia. A to dla Twojej wiadomości
Art. 72. § 1. KK Zawieszając wykonanie kary, sąd może zobowiązać skazanego do:
1) informowania sądu lub kuratora o przebiegu okresu próby,
2) przeproszenia pokrzywdzonego,
a także:

Art. 75. § 2. Sąd może zarządzić wykonanie kary, jeżeli skazany w okresie próby
rażąco narusza porządek prawny, w szczególności gdy popełnił inne przestępstwo
niż określone w § 1 albo jeżeli uchyla się od uiszczenia grzywny, od dozoru,
wykonania nałożonych obowiązków lub orzeczonych środków karnych.

Pismaki osiągnęły efekt, ludzie wbrew zdrowemu rozsądkowi, bronią faceta, który
nie wykonał prawomocnego wyroku sądu. Cała reszta to zasłona dymna.



Temat: Toruńscy uczniowie poniewierający nauczyciela s...
Krzysiu. święte słowa! Mam podobne doświedczenia.
Zastanawiam się jak to jest możliwe, aby dyrekcja i wychowawca
nic nie wiedzieli.A po co w tej szkole był zatrudniony pedagog?
Skoro nie reagowali, to znaczy,że nie wywiązywali się ze swoich
obowiązków.Powinni ponieść konsekwencje. A co robił ksiądz lub
katecheta? Też nic nie wiedział ? Szkoła nie może być wylęgarnią
chuligaństwa! Trzeba zmienić prawo! W szkole musi być
dyscyplina! Pamiętam przed laty wypowiedzi pana Paszyńskego,
który z nauczyciela szkoły społecznej awansował na kuratora
warszawskiego. To on rozpropagował ogólnopolskie wagary na dzień
wiosny! To on w tym dniu organizował koncerty dla młodzieży,
która upijała się na nich.Dziś pan Paszyński jest wiceministrem.



Temat: Czy znacie swojego Dzielnicowego?
nie znam małeo tego jestem kuratorem wiec mam obowiązek kontaktowac sie z
dzielnicowymi moich nadzorowanych, ale niestety ci dzielnicowi nigdy nic nie wiedzą



Temat: Nowa pani kurator...
Nowa pani kurator...
Jako absolwent VII L.O. czuje sie, niestety w obowiazku pogratulowac pani
Kalecie takiego sukcesu!




Temat: co robic?
mimo,ze jestem kobieta to rozumiem cie.tylko,ze nie martw sie o same alimenty a
o dziecko.jesli zona zaniedbuje swoje obowiazki jakjo mataka to udaj sie do
MOPSu,do dzielnicowego i rusz sprawe albo o prwana opieke nad corka albo o
kuratora dla zony.powodzenia




Temat: Grzywna za deptanie trawy na boisku
Gówniarze!
Jako dyrektora macie fajnego gościa .To wam się w dupach
poprzewracało - do nauki szczeniaki.To jest wasz obowiązek a nie
donosić do kuratora.



Temat: Polacy...
I o to chodzi ! I kazdego osiadlego juz dawno Polonusa uczynic kuratorem
nowo osiedlonych-oczywiscie odplatnie ! I kazdy " wyjechany " ma obowiazek po
3 latach zaczac placic podatek do PL.niewielki ale podatek. Ma sie te plany.



Temat: DO PAULINAPAULINA!- O USTAN. KURATORA-PILNE!
Możesz napisać tak:
Określenie Sądu przed którym toczy się sprawa

Koniecznie podaj sygnaturę akt (masz ją na wezwaniu)

Wnioskodawczyni: swoje imię nazwisko adres
Uczestnik: imię i nazwisko tego Don Juana ))

WNIOSEK O USTANOWIENIE KURATORA DLA NIEZNANEGO Z MIEJSCA POBYTU UCZESTNIKA
POSTĘPOWANIA tu imię i nazwisko ojca dziecka

W związku z toczącą się sprawą z mojego powództwa (sygn. akt jak wyżej) w
imieniu własnym składam wniosek o ustanowienie dla nieznanego z miejsca pobytu
uczestnika takiego to a takiego kuratora w osobie takiego to a takiego - ojca
tamtego, zamieszkałego pod adresem.

W uzasadnieniu napisz, że wyczerpałaś wszelkie dostępne Ci środki do ustalenia
aktualnego adresu ojca dziecka. Opisz dokładnie, jakie czynności wykonałaś, aby
ten adres zdobyć (wizyta w urzędzie meldunkowym itp.) Skoncentruj się na
faktach, nie na plotkach. Jeżeli to prawda, że tatulo jest ścigany listem
gończym, to będzie to dobry argument. Ale zanim wpiszez taką informację do
wniosku, sprawdź ją. Raczej nie jest dobrze widziane opieranie się na tym,
co "jedna pani drugiej pani".

Niech w Twoim wniosku znajdzie się stwierdzenie, że brak aktualnego adresu
powoduje przedłużanie się procesu, a to z kolei wpływa na obniżanie się poziomu
życia Twojego i dziecka. Przydadzą się ze 2 zdania o Twojej aktualnej sytuacji
ekonomiczon - rodzinnej.

W związku z powyższym proponuję wyznaczenie kuratora dla nieznanego z miejsca
pobytu w osobie ...., a w przypadku gdyby nie wyraził zgody proszę o
wyznaczenie kuratora spośród pracowników tutejszego Sądu.

Podpis
Załączniki (wszystkie te dokumenty, któe świadczą o tym, że starałaś się
ustalić adres)

Swoją drogą, możesz delikatnie zapytać w Radzie Adwokackiej (albo w Okręgowej
Izbie Radców Prawnych, jeżeli wyznaczono radcę) o sprawę przydzielenia Ci
pełnomocnika z urzędu. Tylko bądź ostrożna i waż słowa! Adwokaci i radcy to
naród dlaczegoś bardzo obraźliwy i nie lubi jak się go popędza. Zwłaszcza w
sprawach urzędowych

Życzę Ci, żebyś dostała takiego prawnika, który jeszcze nie podchodzi rutynowo
do urzędówek.

Powodzenia!
Paulina

P.S. Jeżeli będziesz miała jeszcze jakieś pytania do mnie, pisz na priv.
Ostatnio rzadko tu bywam na forum. No cóż, obowiązki, obowiązki ...



Temat: Podejście rodziców do edukacji swoich dzieci.
orzeczenie Sądu Administracyjnego w tej sprawie
"Gmina nie może zrzec się prowadzenia wszystkich szkół publicznych na swoim
terenie - stwierdził w czwartek Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Tym
samym oddalił skargę wójta gminy Stubno na decyzję ministra edukacji.
Gmina chciała zlikwidować na swoim terenie dwa zespoły szkół, a ich prowadzenie
powierzyć fundacji Oświata w Gminie Stubno. Nie zgodził się na to ani kurator
oświaty, ani Ministerstwo Edukacji.

Sędzia Iwona Kosińska poinformowała, że w uchwale o likwidacji zespołów szkół w
Stubnie i Kalnikowie rada gminy nie podała, w jakiej innej konkretnej szkole
uczniowie tych zespołów mieliby się uczyć dalej. Podała, że w uchwale zapisano
tylko, że w miejsce zespołów na ich bazie mają zostać utworzone szkoły
niepubliczne. Tymczasem - jak przypomniała - rodzice i kurator muszą być co
najmniej na sześć miesięcy przed likwidacją szkoły poinformowani, gdzie dzieci
będą kontynuować naukę: musi to być istniejąca szkoła, z podanym konkretnym
adresem.

Sędzia podała także, że w statucie fundacji zapisano, że jej majątek wynosi 10
tys. zł i w przypadku wyczerpania środków ulegnie ona likwidacji. Pytała, jak
realizowany miałby być obowiązek szkolny w gminie, gdyby fundacji zabrakło
środków. - Kurator nie może dopuścić do sytuacji, że dzieci nie mają gdzie się
uczyć, gdy zostanie zlikwidowana fundacja - podkreśla Iwona Kosińska. Wyrok
jest prawomocny.

Janusz Słabicki, wójt gminy Stubno, spodziewał się takiego rozstrzygnięcia.
Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku zapowiadał, że zmianą zapisów prawnych
dotyczących obowiązku gminy w prowadzeniu szkół będzie chciał zainteresować
parlamentarzystów."
miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,3765669.html



Temat: Ja tez jestem pedagogiem, Droga Pani z Ministerstw
Gość portalu: Piotr z Torunia napisał(a):

> jakes taka madra to sama podpowiedz, bo wyczuwam z daleka sarkazm - tylko
> prosze bez psychologii na nia juz dla tych uczniow juz za pozno - wg mnie
> resocjalizacja w kamieniolomach nauczylaby pokory, moze szacunku ( chociaz do
> siebie ) i co tam jeszcze...
no jestem troche bo wszyscy krzycza wyrzucic ale to oznacza ,ze rodzice zaplaca
lapowy w jakis innych szkolach i Ci ludzie rozpoczna nauke gdzies indziej. W
koncu obowiazek nauczania jest.
Jezeli uczniow szkoly ksztalconych przez 3 lata wywala sie i nikt nie ponosi
odpowiedzialnosci za niezauwazenie problemu i za brak wychowania to chyba tez
nie jest normalne. Szkola tez ma obowiazki. i do tego Pani Pedagog zamiast
poddac jakis pomysl krzyczy wywalic te bydlo to brzmi niezle ,nie sadzisz.
Na co jest za pozno koles,na resocjalizacje Ci ludzie maja 17 -18 lat, w
Polsce sie przecietnie zyje 68-75 lat czyli maja wiecej zycia w spoleczenstwie
przed soba niz za soba. POmysl ,ze jezeli sie ich nie zresocjalizuje to Ty
bedziesz placil podatki za nich. Bo albo beda siedziec w wiezieniu albo
przynajmniej nie wniosa produktu swojej pracy do reszty spoleczenstwa.
kapujesz koles??
Moim zdaniem wsadzenie do popraczakow nic nie da. Mam natomiast nadzieje ze
beda mieli narzuconych kuratorow. I rodzice beda tez w kontakcie z wymiarem
sprawiedliwosci. Rodzice odpowiadaja za dzieci.I tez powinni miec narzucony
program . A szkola ,ktora nie potrafila ich wychowac, stworzy specjalny program
wychowawczy dla nich. Po trzech latach nauki w specjalistycznym technikum,
powinni kontynuowac nauke wedlug tego profilu-po co dokladac forse z budzetu na
przekwalifikowanie. I ta szkola ,ktora zawinila, i nie wywiazala sie z
obowiazku powinna pod nadzorem wymiaru spprawiedliwosci czy kuratorium wywiazac
sie. Jeseli pan wychowawca nie widzial problemu i pani byla dyrektor, to moim
zdaniem powinno im sie potracic z pensji za niewykonanie swojej pracy, i
dolozyc do resocjalizacji tych ludzi.Oczywiscie rodzicow tez powinno sie
obciazyc kosztami.I z tej forsy stworzyc sensowny plan resocjalizacji. Sa w
koncu w Polsce ludzie ktorzy robia profesure z tematu resocjalizacji ,wiec na
kims mozna sie oprzec.
Moim zdaniem w tym konkretnym przypadku jest kogo obciazyc kosztami bez
obciazania podatnika.
I pania Pedagog ,ktora zalozyla ten post moze tez bym obciazyla za bezmyslnosc.



Temat: Czy wyrzucą oprawców z budowlanki?
tak wlasnie mysle
wszyscy krzycza wyrzucic ale to oznacza ,ze rodzice zaplaca
lapowy w jakis innych szkolach i Ci ludzie rozpoczna nauke gdzies indziej. W
koncu obowiazek nauczania jest.
Jezeli uczniow szkoly ksztalconych przez 3 lata wywala sie i nikt nie ponosi
odpowiedzialnosci za niezauwazenie problemu i za brak wychowania to chyba tez
nie jest normalne. Szkola tez ma obowiazki. i do tego Pani Pedagog zamiast
poddac jakis pomysl krzyczy wywalic te bydlo to brzmi niezle ,nie sadzisz.
Na co jest za pozno koles,na resocjalizacje Ci ludzie maja 17 -18 lat, w
Polsce sie przecietnie zyje 68-75 lat czyli maja wiecej zycia w spoleczenstwie
przed soba niz za soba. POmysl ,ze jezeli sie ich nie zresocjalizuje to Ty
bedziesz placil podatki za nich. Bo albo beda siedziec w wiezieniu albo
przynajmniej nie wniosa produktu swojej pracy do reszty spoleczenstwa.
kapujesz koles??
Moim zdaniem wsadzenie do popraczakow nic nie da. Mam natomiast nadzieje ze
beda mieli narzuconych kuratorow. I rodzice beda tez w kontakcie z wymiarem
sprawiedliwosci. Rodzice odpowiadaja za dzieci.I tez powinni miec narzucony
program . A szkola ,ktora nie potrafila ich wychowac, stworzy specjalny program
wychowawczy dla nich. Po trzech latach nauki w specjalistycznym technikum,
powinni kontynuowac nauke wedlug tego profilu-po co dokladac forse z budzetu na
przekwalifikowanie. I ta szkola ,ktora zawinila, i nie wywiazala sie z
obowiazku powinna pod nadzorem wymiaru spprawiedliwosci czy kuratorium wywiazac
sie. Jeseli pan wychowawca nie widzial problemu i pani byla dyrektor, to moim
zdaniem powinno im sie potracic z pensji za niewykonanie swojej pracy, i
dolozyc do resocjalizacji tych ludzi.Oczywiscie rodzicow tez powinno sie
obciazyc kosztami.I z tej forsy stworzyc sensowny plan resocjalizacji. Sa w
koncu w Polsce ludzie ktorzy robia profesure z tematu resocjalizacji ,wiec na
kims mozna sie oprzec.
Moim zdaniem w tym konkretnym przypadku jest kogo obciazyc kosztami bez
obciazania podatnika.
.




Temat: władza rodzicielska-jak pozbawić?
Cytuję za Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, atr. 111:
„ § 1. Jeżeli władza rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej
przeszkody albo jeżeli rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób
rażący zaniedbują swe obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi
rodziców władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być
orzeczone także w stosunku do jednego z rodziców.
§ 1a. Sąd może pozbawić rodziców władzy rodzicielskiej, jeżeli mimo udzielonej
pomocy nie ustały przyczyny zastosowania art. 109 § 2 pkt 5, a w szczególności
gdy rodzice trwale nie interesują się dzieckiem.
§ 2. W razie ustania przyczyny, która była podstawą pozbawienia władzy
rodzicielskiej, sąd opiekuńczy może władzę rodzicielską przywrócić.”

Mówiąc bardziej przystępnie: jeżeli ojciec dziecka nadużywa władzy (bije,
ubliża itp.) albo zaniedbuje swe obowiązki (nie płaci alimentów dobrowolnie)
albo nie interesuje się dzieckiem (nie spotyka się z nim, nie utrzymuje
kontaktu z matką dziecka) można go władzy rodzicielskiej pozbawić lub ją
ograniczyć. Co wybierzesz, zależy od Ciebie. Dodam, że nie muszą wystąpić
wszystkie trzy sytuacje na raz, wystarczy jedna.
Jeżeli się zdecydujesz, składasz w sądzie wniosek, załączasz skrócony odpis
aktu urodzenia dziecka, dowody (w tym przynajmniej jednego świadka) i opłatę
sądową = 30 pln. Przygotuj się też na niezapowiedzianą wizytę kuratora – sąd
musi wiedzieć, że Ty jesteś odpowiedzialną i dobrą matką i zostawienie władzy
rodz. tylko w Twoich rękach nie zadziała na szkodę dziecka.
Sprawa nie może odbyć się w trybie zaocznym, tzn. aby orzeczenie mogło być
wydane konieczna jest obecność na sali obu stron. Odbywa się dosyć szybko, 1-2
mies. od złożenia wniosku.
Zanim złożysz taki wniosek, zastanów się. Osoba pozbawiona władzy
rodzicielskiej czuje się często zwolniona na resztę życia z wykonywania
jakichkolwiek obowiązków względem dziecka. Tzn. szanse na odzyskanie ojca dla
dziecka maleją.
Pozdrawiam




Temat: jedyne lekarstwo- więcej urzędników ?
jedyne lekarstwo- więcej urzędników ?
Wnioski po raporcie NIK: (wklejam z WP)

"Według NIK, minister edukacji - mimo że miał taki obowiązek - nie ustalił
podstawowego kierunku zadań dla kuratorów w zakresie nadzoru pedagogicznego.
Resort nie opracował także długotrwałej koncepcji doskonalenia pracowników
kuratoriów. Z raportu wynika też, że połowa skontrolowanych kuratoriów nie
była w pełni przygotowana do pełnienia nadzoru pedagogicznego, bo nie miała
rzetelnych danych o liczbie podległych szkół.

Według Łybackiej, sens prowadzenia nadzoru pedagogicznego przywraca obszerna
nowelizacja ustawy o systemie oświaty (projekt jest obecnie w trakcie prac
sejmowych). "Teraz kurator przeprowadza kontrolę w szkole, stwierdza
nieprawidłowości, zaleca program naprawczy. Po pewnym czasie sprawdza i
okazuje się, że nie został on wdrożony i kurator jest bezradny" - powiedziała
minister. Jej zdaniem, w takiej sytuacji gmina lub organ prowadzący placówkę
powinien zwolnić dyrektora szkoły.

Łybacka uważa ponadto, że należy zwiększyć liczbę wizytatorów, tak aby byli
blisko nauczyciela i kontrolowali jego pracę.

Resort przygotowuje także projekt ustawy o informacji oświatowej, który w
marcu ma być przedstawiony na posiedzeniu Rady Ministrów. W opinii Łybackiej,
jest to dokument konieczny, bo rzetelnych danych o szkołach nie ma na żadnym
poziomie systemu oświaty.

Minister wyjaśniła, że na podstawie tej ustawy powstałby skomputeryzowany
system liczący nauczycieli i uczniów. Każda zmiana w szkole byłaby w nim
natychmiast odnotowywana. Łybacka liczy, że Sejm rozpatrzy projekt do
kwietnia-maja; tak, by zostało trochę czasu na przećwiczenie nowego systemu i
uruchomienie go od 1 stycznia 2004 r. (reb)"




Temat: jedyne lekarstwo- więcej urzędników ?
Gość portalu: Majka:-) napisał(a):

> Wnioski po raporcie NIK: (wklejam z WP)
>
> "Według NIK, minister edukacji - mimo że miał taki obowiązek - nie ustalił
> podstawowego kierunku zadań dla kuratorów w zakresie nadzoru pedagogicznego.
> Resort nie opracował także długotrwałej koncepcji doskonalenia pracowników
> kuratoriów. Z raportu wynika też, że połowa skontrolowanych kuratoriów nie
> była w pełni przygotowana do pełnienia nadzoru pedagogicznego, bo nie miała
> rzetelnych danych o liczbie podległych szkół.
>
> Według Łybackiej, sens prowadzenia nadzoru pedagogicznego przywraca obszerna
> nowelizacja ustawy o systemie oświaty (projekt jest obecnie w trakcie prac
> sejmowych). "Teraz kurator przeprowadza kontrolę w szkole, stwierdza
> nieprawidłowości, zaleca program naprawczy. Po pewnym czasie sprawdza i
> okazuje się, że nie został on wdrożony i kurator jest bezradny" - powiedziała
> minister. Jej zdaniem, w takiej sytuacji gmina lub organ prowadzący placówkę
> powinien zwolnić dyrektora szkoły.
>
> Łybacka uważa ponadto, że należy zwiększyć liczbę wizytatorów, tak aby byli
> blisko nauczyciela i kontrolowali jego pracę.
>
> Resort przygotowuje także projekt ustawy o informacji oświatowej, który w
> marcu ma być przedstawiony na posiedzeniu Rady Ministrów. W opinii Łybackiej,
> jest to dokument konieczny, bo rzetelnych danych o szkołach nie ma na żadnym
> poziomie systemu oświaty.
>
> Minister wyjaśniła, że na podstawie tej ustawy powstałby skomputeryzowany
> system liczący nauczycieli i uczniów. Każda zmiana w szkole byłaby w nim
> natychmiast odnotowywana. Łybacka liczy, że Sejm rozpatrzy projekt do
> kwietnia-maja; tak, by zostało trochę czasu na przećwiczenie nowego systemu i
> uruchomienie go od 1 stycznia 2004 r. (reb)"
>
>
>
Więc Pani umie czytać .Tylko sprawa nie dotyczy urzędników jedynie .
Dotyczy nieprawidłowości jakich dopuszczaja się szkoły .
Mam wrażenie , że nie lubi Pani słowa "wizytator" .
A to bywają mili ludzie .




Temat: w sprawie zamknięcia "forum prawo do ojca"
chciałbym przede wszytskim podziękować osobom, które popierają nasze forum

Forum "prawo do ojca" jak i forum "samodzielnej...." służą wymianą doświadczeń,
wiedzy i porad w rozwiązywaniu problemów. Problem niby ten sam, a jaki sobie
daleki. No cóż. Zdarza się !!!!

Zamiast korzystać z zasobów wiedzy na tych forach zaczynamy je krytykować, niby
dlaczego? Stwierdzam, że zamiast czytania tych ważnych problemów i wypowiedzi,
uwagę skupia nas tylko "sensacja" a więc, ktoś napisał coś, ktoś kogoś wyzwał,
ktoś tam coś jeszcze komuś zrobił.

Problem Agnieszki (innej), jak i inny problem podobny napisany na tym forum
dotyczący nie wyrażania zgody na ojcostwo nie ukrywam wzburzył mnie, ponieważ
sam to przeszedłem i wiem jaka to jest męczarnia, kiedy na Ciebie patrzą jak na
natręta. Ale też nie ukrywam, nie potrzebnie..., gdyż takie jest prawo i ja
tego nie zmienię. Na dzień dzisiejszy wypowiedzi byłyby inne coś w tym
rodzaju: "chcesz zablokować czyjeś ojcostwo to zrób: to, to, to. Nie wiesz co z
tym fantem zrobić to piszę; jesli tatuś dziecka prócz chcenia praw, nie
poczuwał się do obowiązku, no to zrób to, to, to.

Rodzicielstwo to bardzo ważna rzecz z którym wiąże się obowiązek i troska w
wychowanie małej, bezbronnej istotki, która najbardziej w tym wszystkim jest
poszkodowana. Prawo oraz egzekucja prawa polskiego jest tragiczna. Sąd robi
siebie Bogiem, prokurator jeszcze większym, kurator to najchcetniej nie
widziałby tych spraw na biurku, a komornik to woli ścigać kwoty duże bo z tego
ma prowizję niż jakieś małe kwótki zapłakanej samotnej matki, która sama nie
wie czego chce.

No cóż drogie Panie, przedstawiłem nie co nasz charakter, ale stwierdzam jedno,
że to nie my cierpimy - Ci dorośli. A dzieci będą zadać trudne pytania i
zapewne będą miały do nas żal chociaż nie wiem jakbyśmy psiocili na naszych
byłych, uprawiedliwiali siebie i przedstawiali im różne wersje. Jedna będzie
prawda, pomimo swej dorosłości nie stworzyliśmy im najważniejszego czynnika -
pełnej i kochającej rodziny i stabilizacji życiowej jakie bedą mieć ich
koleżanki lub koledzy. I najgorsze będzie to, że ten żal nie powstanie w wieku
18, 20 lat, to będzie wiek 30, 40 czyli okres gdzie my sami będziemy
potrzebować ich pomocy. A wystarczy tylko jedna kłótnia między Wami i Waszymi
dziećmi i oberwie Wam sie za to i przeszłość szybciutko wróci.
A dzieci uczą się wyłącznie od nas. Póki są małe są pocieszne, ale dorosną i
zaczną mysleć i wtedy zaczną się prawdziwe kłopoty, no i odpłacą nam za to.

No cóż filozofuję, kończę.

pozdrawiam



Temat: Ja tez jestem pedagogiem, Droga Pani z Ministerstw
klaryska napisała:

oznacza ,ze rodzice zaplaca
>
> lapowy w jakis innych szkolach i Ci ludzie rozpoczna
nauke gdzies indziej. To niech placa, skoro takie potwory
wychowali. ja nie zycze sobie by moje pieniadze szly na
takie ochydne indywidua.

> Jezeli uczniow szkoly ksztalconych przez 3 lata wywala
sie i nikt nie ponosi
> odpowiedzialnosci za niezauwazenie problemu i za brak
wychowania to chyba tez
> nie jest normalne.
No wlasnie dlatego jest postulat by wraz z tymi
uczniowskimi typkami wywalic calarade pedagogiczna.

Szkola tez ma obowiazki.
Szkola ma uczyc, a wychowywac powinni rodzice. Tak jest w
normalnych krajach, a u nas nadal kwitnie myslenie
komunistyczne, ze panstwo wszystko zalatwi, nawet wychowanie.

i do tego Pani Pedagog zamiast
> poddac jakis pomysl
Najlepszy pomysl to by ani politycy ani osobniki typu
Owsiak (robta co chceta) nie byli promowani jakpo wzorce
do nasladowania. A tak niestety jest.

Proponuje by resocjalizowali ich rodzice (czyli oplacali
za pobyt w odpowiednich placokach). Bedzie to doskonaly
sygnal dla tych, ktorych pociechy sa na dobrej drodze do
nasladowania tych uczniow. Najbardziej boli gdy za
glupote trzeba placic

Klrayska mysli, ze powinnismy jako spoleczenstwo
zastepowac rodzicow we wszytskim. Moze by tak wrocic to
resocjalizacji pseudopedagogow ?

beda mieli narzuconych kuratorow.
A widzialas kiedys prace kuratora. W kilki=u poprzednich
programach "pod napieciem" wykazano jak pomagaja w
resocjalizacji....
Takim mlodym ludziom to raczej kajdany i do roboty przy
osobach obloznie chorych i zniedoleznialych. To by ich
nauczylo pokory do innych.

I rodzice beda tez w kontakcie z wymiarem
> sprawiedliwosci.

Akurat, znowu beda zadowleni, ze zdjeto odpowiedzialnosc
i zcedowano na kuratroa. Kochana Klarysko, nie tedy droga

Rodzice odpowiadaja za dzieci.I tez powinni miec narzucony
> program . A po co program , niech daja kase na dom
nauczyciela emeryta przez nastepnych 25 lat.
Kara musi byc odczuwalna im dluzej tym lepiej
>
>
> koncu w Polsce ludzie ktorzy robia profesure z tematu
resocjalizacji ,
no i co z tego, zauwazylas jakas poprawe???? spowodowana
wzrostem utytulowania tych teoretykow???

> kims mozna sie oprzec.
Najlepiej sie oprzec na kiju i pracy

> Moim zdaniem w tym konkretnym przypadku jest kogo
obciazyc kosztami bez
> obciazania podatnika.
> I pania Pedagog

i ciebie tez bos chyba tez nie za bardzo myslaca

,ktora zalozyla ten post moze tez bym obciazyla za
bezmyslnosc.




Temat: Francja: homoseksualiści przeciwko Kaczyńskiemu
Cieszę się, że przynajmniej nie odbierasz nam prawa do demonstracji.
1)Poczta
Owszem można posługiwać się pełnomocnictwem, tylko że pełnomocnictwo to musi być wystawiane każdorazowo i z tego co wiem, jest odpłatne.

2)Służba zdrowia
Nie chodzi mi o eutanazję, której jestem przeciwnikiem. Chodzi o możliwość odqwiedzin partnera i decydowania o sposobie jego leczenia. Problemu nie ma jeśli partner jest przytomny (chyba, że trafi się na lekarza-homofoba), bo sam może on zadecydować kogo chce widzieć, a kogo nie. Ale co w sytuacji kiedy trafia do szpitala nieprzytomny, w śpiączce etc. ? Wówczas lekarz nie ma obowiązku umożliwienia odwiedzin kogoś spoza rodziny, nie ma obowiązku udzielania informacji o stanie chorego etc. Partnerzy są traktowani jako całkiem obce sobie osoby.

3)Dziedziczenie
Każdy obywatel może na wypadek śmierci, swobodnie zadysponować swoimi prawami materialnymi i niematerialnymi, a także zobowiązaniami względem osób trzecich. Może z dziedziczenia wykluczyć rodzinę. Tutaj się zgadzamy. Jednak prawodawstwo cywilne wprowadza preferencje dla rodziny nawet wówczas, gdy ta została pominięta w testamencie. Istnieje bowiem instytucja zachowku, o który rodzina może się ubiegać. Oczywiście rodzina może także próbować obalić testament etc.
Istnieje także problem nieco innego rodzaju, mianowicie chodzi o możliwość zamieszkiwania pozostałego przy życiu partnera w ich dotychczasowym, wspólnym mieszkaniu nie-własnościowym.

Niestety mam świadomość, że powyższe postulaty są nie do przeprowadzenia przez najbliższe 5 lat. Dlatego obecnie musimy skupić się na obronie tego co jest, a co niektórzy politycy próbują nam odebrać. Przede wszystkim nie możemy pozwolić na ponowną gettoizację naszej społeczności (niektórzy o tym marzą, co widać i tutaj na forum). Musimy bronić prawa do zgromadzeń i przeciwwstawiać się dyskryminacji LGBT w niektórych profesjach zawodowych. Zakaz wykonywania pracy nauczyciela, psychologa, pediatry, kuratora... Wiadomo kto nie powinien wykonywać takich zawodów: PEDOFILE. Przypominam, że pedofilia jest penalizowana, a homoseksualizm - nie. Politycy i państwo, które chce wprowadzić tego typu zakazy dla homoseksualistów, de facto, zrównuje nas z pedofilami i umacnia panujące w społeczeństwie stereotypy.




Temat: Prawa ucznia: moje dredy, moja sprawa
create napisał:

> Regulamin szkoły moze dotyczyć spraw techniczno - organizacyjno - porządkowych

Także tych "techniczno-organizacyjnych" kwestii związanych ze sposobem
wykonywania w szkole nałożonych przez ustawę obowiązków wobec ucznia.

> Powszechnie obowiązujące prawo jednak nie nakłada na osoby poniżej 18 roku
> życia innych ograniczeń niż na osoby pełnoletnie w kwestii ubioru czy
> fryzury, więc i regulamin nie ma tu nic do rzeczy.

Powszechnie obowiązujące prawo to również ustawowej rangi delegacje do
sprawowania pieczy wychowawczej nad dziećmi. Te ustawowe uprawnienia posiadają
nie tylko rodzice, ale również babcie, ciocie, sąsiadki, wychowawcy na
koloniach, druhowie na obozach harcerskich, wychowawcy w internatach, w
państwowych i rodzinnych domach dziecka, nauczyciele. Ci ostatni mają te
uprawnienia zarówno w sensie administracyjnoprawnym, jak i w sensie
cywilnoprawnym, działając "in loco parentis".

Tak więc jeżeli jako ojciec dzieciom mam prawo wymagać od nich określonego
stroju i wyglądu, takie prawo ma również nauczyciel działający w moim imieniu,
a przede wszystkim z ustawowego, administracyjnoprawnego upoważnienia.

> Na pewno tryb wydawania regulaminów i ich kontroli (pewnie przez kuratorów)
> jest uregulowany w jakimś rozporządzeniu.

To może najpierw je poczytaj, potem dopiero zabieraj głos.

> To nie znaczy że regulamin moze dowolnie okreslać prawa i obowiązki ucznia.

Dowolnie nie. Ale może określać w zakresie upoważnienia ustawowego, czyli
wszystkie takie, które wynikają z samej istoty pojęć: nauczanie, wychowanie i
opieka, z podstawowych ustawowych zadań szkoły i nauczyciela wobec uczniów.
Wymogi co do stroju i wyglądu mieszczą się w ramach pojęcia "piecza
wychowawcza", także "zakładowa piecza wychowawcza".

Nie masz również racji pisząc, że ingerencja szkoły w prywatność ucznia jest
niedozwolona. Ingerencja w prywatność dziecka wynika często z istoty
pojęć: "piecza", "opieka", "wychowanie", odpowiednim kryterium będzie tu zawsze
dobro dziecka rozpatrywane z punktu widzenia nauk pedagogicznych.
Każda ingerencja w prywatność dziecka, za które opiekun ponosi przeciez pełną
prawną odpowiedzialność, uzasadniona pedagogicznie celami wychowania i opieki
jest ingerencją podejmowaną z mocy ustawy. Także w sprawie ubioru i wyglądu.




Temat: odbieranie przywilejów z Karty Nauczyciela
odbieranie przywilejów z Karty Nauczyciela
www.gcnowiny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20051014/REGION00/51013007/-1/CALYREGION
"STUBNO, pow. przemyski Jedyna w Polsce gmina, która odbiera pedagogom
przywileje z Kart Nauczyciela.

- Nie zarabiam wiele, mimo to poświęcam się szkole i uczniom. Gmina jest taka
wdzięczna, że chce mi zabrac pieniądze - denerwuje się Dorota Klechowska.

Wójt chce zabrać pedagogom dodatki: mieszkaniowy, za pracę na wsi, a także
prawo do pełnopłatnego urlopu na podratowanie zdrowia. Ponieważ nie ma
pieniędzy na utrzymanie szkoły, oddaje ją fundacji, która nie musi zapewniać
im tych przywilejów.
Dodatki, m.in. mieszkaniowy, gwarantuje pedagogom Karta Nauczyciela. Janusz
Słabicki, wójt Stubna twierdzi, że nie ma pieniędzy na wypłatę tych
należności. Dlatego wymyślił, że gmina powoła fundację, która przejmie szkołę
i zatrudni nauczycieli.
Wójt twierdzi, że wydatki na oświatę pochłaniają niemal połowę gminnego
budżetu. - Dalsze zwlekanie z reformą może mieć opłakane skutki - zapewnia
Słabicki. - Państwo daje za mało pieniędzy na oświatę.

Niech urzędnicy oszczędzają na sobie
Prowadzenie szkół przez fundację to nowość w Polsce. Wójt Słabicki chce, aby
pedagodzy podlegali rygorom kodeksu pracy. Nie należałby im się wtedy
dodatki, które gwarantuje Karta Nauczyciela.
Dorota Klechowska, nauczycielka mianowana z 12-letnim stażem, nauczycielka
jęz. angielskiego w Zespole Szkół w Kalnikowie zarabia miesięcznie 1300
zł ,,na rękę”. Po przejęciu szkoły przez fundację jej pensja zmniejszyłaby
się o ok. 300 zł.
- To żenująca i upokarzająca sytuacja. Niech urzędnicy zaczną oszczędności od
siebie - mówi rozgoryczona nauczycielka.

Obchodzą prawo
- Pomysł władz to patologia i próba obchodzenia prawa. Jesteśmy przeciwni
zmianom, które nie przyniosą żadnych oszczędności - uważa Ryszard Grędys,
prezes Zarządu Okręgowego Związku Nauczycielstwa Polskiego w Rzeszowie.
Stanisław Rusznica, podkarpacki kurator oświaty przyznaje, że jeśli fundacja
przejmie szkołę, nie będzie musiała respektować zapisów z KN. - Samorząd ma
ustawowy obowiązek prowadzenia szkół. Dopóki jestem kuratorem, nie dopuszczę,
żeby przejmowały je fundacje - zapewnia Rusznica."

Czy aby na pewno to jedyna taka gmina w Polsce ?
Czytałem o kilku takich przypadkach, a i tu na forum przebąkiwano o
lekceważeniu przez wójta gminy Bircza Karty Nauczyciela ?!




Temat: SLD nie chce ubezpieczenia zdrowotnego dla wszy...
Miller wyrzucił ze szkół lekarzy
w roku 1999.
w artykule napisano m.in.:

(...) "- W 1999 r. ze szkół niestety odeszli lekarze"
********************

Oczywiście Miller ich ze szkół powyrzucał w roku 1999
********************

napisano także:

"Przypomnijmy: w 2000 r. roku głośno było w mediach (pisała o
tym również "Gazeta") o czterolatce ze Szczecina, której
amputowano palce rąk, nóg i część stopy, bo za późno trafiła do
szpitala. 21-letnia bezrobotna i nieubezpieczona matka Jowity
bała się, że zapłaci za wezwanie pogotowia do chorego dziecka."
************************

Także w tym przypadku (w roku 2000), matka Jowity nie zadzwoniła
po pogotowie, bo bała się, że jej ta straszna komuna z Millerem
na czele każe zapłacić za przyjazd karetki.
************************

jest tam także passus taki:

"Rzecznik praw dziecka szacuje, że w Polsce
takich "wykluczonych" z systemu ochrony zdrowia dzieci jest
kilkadziesiąt tysięcy"
************************

I to jest z pewnością problem o wiele szerszy i niemożliwy do
rozwiązania poprzez tylko rytualne zapisanie w ustawie prawa
tych dzieci do opieki zdrowotnej.
Warto bowiem zadać sobie pytanie zasadnicze: "co to są za
dzieci?"
1. zapewne są w tej grupie dzieci niewykonujące obowiązku
szkolnego (czyli przepisu obowiązującego prawa). - A co robią
kuratorzy rodzinni, pracownicy socjalni i pracownicy
administracji lokalnej, żeby ten przepis wyegzekwować? - Z tego,
co pokazuje praktyka, nic nie robią!
A w przypadku tej grupy dzieci i młodzieży sprawa jest jeszcze
poważniejsza - ROSNĄ NAM POKOLENIA CAŁE, KTÓRE W ŻADEN SPOSÓB
NIE BĘDĄ PRZYSTOSOWANE do samodzielnego funkcjonowania we
wspólczesnym świecie
2. zapewne są w tej grupie dzieci z rodzin patologicznych lub po
prostu nieradzących sobie. Skutki patologii lub braku zaradności
i samodzielności to nie tylko brak ubezpieczenia zdrowotnego
dzieci i młodzieży.
To niesie także skutki społeczne NA DZIŚ i NA JUTRO
zasygnalizowane w pkt. "1".
I także tutaj należy powtórzyć zadane już wcześniej bardzo ważne
pytanie: "- A co robią kuratorzy rodzinni, pracownicy socjalni i
pracownicy administracji lokalnej, żeby patologie lub skutki
niedostosowania zmniejszyć choć trochę? A odpowiedź jest też
taka sama:- Z tego, co pokazuje praktyka, nie robią nic, albo
bardzo niewiele!
Pozostaje jeszcze grupa dzieci i młodzieży, która pozostaje poza
WSZELKIMI istniejącymi i obowiązującymi już uregulowaniami.
I do tej grupy w sposób CELOWY (może np. poprzez system opieki
społecznej) należy adresować jakąś "protezę" skłądki na
ubezpieczenie zdrowotne.




Temat: Po publikacji szokujących materiałów w "Gazecie...
"Nauczyciele współwinni"?
W mojej szkole młodą nauczycielkę (pierwszy rok pracy - kilkumiesięczne
zastępstwo) kilku uczniów pożegnało oblewając tuszem i smarując klamkę klejem.
Gdy rada pedagogiczna zdecydowała o natychmiastowym wyrzuceniu uczniów ze
szkoły okazało się, że kuratorium jest innego zdania. Wszechmocna pani
wizytator oddelegowana przez kuratora przede wszystkim zajęła się "formalną
stroną". Próbowała nam dowieść, że w statucie szkoły nie ma wzmianki o takim
roztrzygnięciu w zaistniałym przypadku.(Po prostu układając statut nie
przewidzieliśmy, że uczniowie mogą stosować taką agresję wobec nauczyciela by
naruszyć jego nietykalność osobistą)
Pani wizytator nie interesowała zaś sama sprawa. Zapytana o konsekwencje, w
przypadku uniknięcia kary przez tych uczniów, stwierdziła, że oczywiście nas
rozumie, ale najważniejsze jest przestrzeganie prawa. Prawda, że brzmiało to
paradoksalnie? Ostatecznie, tylko upór grona pedagogicznego i dyrekcji
spowodował, że uczniowie ci opuścili szkołę - po batalii trwającej około 2
miesięce (do końca roku szkolnego).
A tak na marginesie: nie wiem czy mój dyrektor jeszcze raz podjął by się takiej
batalii.
Proszę więc mnie nie rozśmieszać sformułowaniami sugerującymi, że cała nadzieja
we władzach nadzorujących pracę szkoły. Chociaż, być może teraz, przy tego typu
publikacjach nagle okaże się, że i nasza pani wizytator dostrzeże właściwą
stronę problemu... Nie, jednak jestem zdania, że za miesiąc, dwa (gdy emocje
opadną) okaże się, że: "po wnikliwym zbadaniu sprawy doszukano się tylu
uchybień ze strony szkoły, iż wybryk uczniów (choć chuligański) jest własciwie
tylko konsekwencją niewłaściwej pracy nauczycieli i można go było przewidzieć."
I na zakończenie:
Będzie jeszcze gorzej:
- obowiązek nauki do 18 roku życia, czyli praktycznie wpuszczanie (w obliczu
prawa!) do szkoły wykolejonych wyrosków, którzy zaglądają tam tylko po to by
się rozerwać w azylu bezkarności (za podobne zachowanie nie wpuszcza się ich do
pubów i dyskotek)
- wydłużenie pracy nauczycieli do 60 czy 65 roku życia - wtedy dopiero
zobaczycie co się będzie działo. Już widzę te "komiczne" sytuacje, gdy jako
niedosłysząca (choroba zawodowa), znerwicowana (choroba zawodowa) o
ograniczonej pecepcji babinka będę starała się zapanować nad grupą trudnej
młodzieży. Pocieszające jest jedynie to, że znajdzie się wówczas właściwy
wizytator czuwający nad moją szkołą i zasugeruje dyrektorowi zwolnienie mnie z
pracy bo już nie wykazuję predyspozycji do zawodu.




Temat: Dług z 2001r
majkel01 napisał:

bo nie
> wiem czy czasem ktos cie nie probuje skubac. Lepiej sie upewnic.

Wyadje mi się to trochę podobne z tym że nie było kredytu i człowieka, dzwonią
do mie z tej firmy i pytają czy uregulowałem "nalezność" za córkę albo bym im
podał nr telefonu dziecka.
Dziecko wyjechało za ocean w 1999 r. nie było w kraju od tamtej pory ani
razu, nie posiada dowodu osobistego, wiem że w 2003r na rzecz KB wyłudzono
wiele kredytów w sród fikcyjnych osób, np. p. Zofia Łękas i nie tylko
znalazły sie dane mojego dziecka, wiem też że osoba dopuszczająca sie tych
występków została zlokalizowana, przyznała sie dobrowolnie do zarzucanych
czynów i sama sie poddała dobrowolnie karze otrzymała wyrok w wymiarze 1 roku i
4 miesięcy w zawieszeniu i chyba coś tam jeszcze, bo ma nadzór kuratora za nie
wywiązywanie sie z obowiazku z wyroku wynikajacego, wiadomym mi jest ze to
był którys tam z kolei występek i za kolejne ma postępowanie w sądzie karnym,
a że ma wyroki w zawieszeniu uciekła z miejsca zamieszkania, by uniknąć nie
wygodnej kary, nie stawia sie na rozprawy sąd wydał list gończy i
nakaz aresztowania, to mnie nie obchodzi, wiem że nieżle sobie radzi i
całkowicie dobrze żyje i ma wsztstko w plecach, twierdząc że jak się ma dużo
kasy wszystko mozna kupić i chyba ma rację, prawdopodobnie kilka set tysiecy
zł w taki sposób pozyskanych jej już umożono i to też mnie nie dziwi ale za
to bardzo, jak pani Sz. chyba fachowiec z tej firmy w takiej sprawie moze
wydzaniać do mnie domagając się kasy i to w tak niegrzeczny sposób małe
wyszkolenie chyba? A z drugiej strony to może jest jak ktoś pisał o kosztach dla
banku i nie ważne czy jest dług czy nie, ważne by go wykazywać, może to taka
sztuka dla sztuki a może i coś więcej? Trochę mi sie to dziwne wydaje???



Temat: "Trójki Giertycha" uczą, że lepiej kłamać
Szanowna Pani Magdo
Myślę, że źle odczytała pani intencję mojej wypowiedzi. Nie mam zamiaru (i
nigdy nie miałem), aby traktować kogokolwiek z góry, bądź też być nieuprzejmym.
Natomiast w żaden sposób nie wycofuję się ze swoich uwag. Jestem głęboko
przekonany, że działania podejmowane przez MEN i jego agendy terenowe (czyli
kuratoria) służą zastraszeniu dyrektorów i nauczycieli, aby w ten sposób łamać
wszelki opór. Widać to chciażby na przykładzie szkoły, w której "trójka"
złapała dwóch 18-letnich młodzieńców palących papierosy na ulicy poza terenem
szkoły. Przyznali, że są uczniami owej placówki (klasa maturalna). W
konsekwencji dyrektorka szkoły dostała pismo od p. kurator nakazujące podjęcie
działań profilaktycznych w stosunku do uczniów palących papierosy, gdyż w
przciwnym wypadku zostanie odwołana z zajmowanego stanowiska w trybie
natychmiastowym. Pytam - jakie działanie ma podjąć dyrektor szkoły i rada
pedagogiczna, aby uczeń nie palił poza terenem szkoły? Jednocześnie nadmieniam,
że pytanie traktuję jako retoryczne i nie wymagam, na nie odpowiedzi. Podobnych
działań, które mają doprowadzić do znalezienia "haka" na dyrektora jest dużo
więcej. Zwrócę może uwagę na słynny spis uczennic ciężarnych. Przecież rzecz
nie w tym, aby im pomóc, lecz by skontrolować, czy dyrektor o fakcie
ciężarności uczennicy poinformował organa ścigania, gdyż uczennica może być w
ciąży jedynie w wyniku gwałtu. W konsekwencji, jeśli dyrektor nie poinformował
organów ścigania, to nie dopełnił spoczywającego na nim obowiązku, a więc ... I
tu proszę sobie sobie dodać możliwe konsekwencje.



Temat: BEST SA w Gdyni
BEST SA w Gdyni
Wyadje mi się to trochę dziwne, dzwonią do mie z tej firmy i pytają czy
uregulowałem "nalezność" za córkę albo bym im podał nr telefonu dziecka.
Dziecko wyjechało za ocean w 1999 r. nie było w kraju od tamtej pory ani
razu, nie posiada dowodu osobistego, wiem że w 2003r na rzecz KB wyłudzono
wiele kredytów w sród fikcyjnych osób, np. p. Zofia Łękas i nie tylko
znalazły sie dane mojego dziecka, wiem też że osoba dopuszczająca sie tych
występków została zlokalizowana, przyznała sie dobrowolnie do zarzucanych
czynów i sama sie poddała karze otrzymała wyrok w wymiarze 1 roku i 4
miesięcy w zawieszeniu i chyba coś tam jeszcze, bo ma nadzór kuratora za nie
wywiązywanie sie z obowiazku z wyroku wynikajacego, wiadomym mi jest ze to
był którys tam z kolei występek i za kolejne ma postępowanie w sądzie karnym,
a że ma wyroki w zawieszeniu uciekła z miejsca zamieszkania, by uniknąć nie
wygodnej kary, nie stawia sie na rozprawy sąd musiał "wydać" list gończy i
nakaz aresztowania, to mnie nie obchodzi, wiem że nieżle sobie radzi i
całkowicie dobrze żyje i ma wsztstko w plecach, twierdząc że jak się ma dużo
kasy wszystko mozna kupić i chyba ma rację, prawdopodobnie kilka set tysiecy
zł w taki sposób pozyskanych jej już umożono i to też mnie nie dziwi ale za
to bardzo, jak pani Sz. chyba fachowiec z tej firmy w takiej sprawie moze
wydzaniać do mnie domagając się kasy i to w tak niegrzeczny sposób małe
wyszkolenie chyba. Myślę złozyć doniesienie do prokuratora o nękanie ciągłymi
telefonami w tej sprawie i nadać to w mediach, nie wiem ale to chyba
najlepsze rozwiazanie jakie wpadło mi do głowy, choc może ktos miał już
podobna sprawę, chętnie posłucham mądrzejszych rozwiązań i z góry dziękuję,
szczegóły też podam. Myślę że się nie narażę pewnej grupie osób i mnie nie
każa zastrzelić ale też nie mogę sobie pozwolic by kiedyś zarekwirowano bagaż
na lotnisku nojemu dziecku, myślę że prawo dotyczy wszystkich w naszym kraju,
co widzimy to na codzień, zwłaszcza po tych przemianach, a myslę że dobrych.



Temat: czy są tu nauczycielki w ciąży?
witam Ja rózwnież pracuję w gimnazjum.W dodatku takim gdzie co drugi uczeń ma
kuratora a co pierwszy dysleksję ( chociaż ,mam wątpliwości czy to nie
kretynizm nadzwyczajny ) wiem wiem moje podejscie "pedagogiczne"-ale jeśli
dzieci w pierwszej klasie nie wiedzą jakie miesiące należą do danej pory roku
np. że wrzesień to już jesyeń - to sama nie wiem jak to nazwać. No ale do
rzeczy- suma sumarum nie pracuje sie lekko.O ciąży powiedzialam dyrekcji przed
wakacjami.Już wiedziałam że chcą mnie zatrudnić na nowy rok (bo na razie mam
umowy na czas określony)więc postanowiłam obwieścić dyrekcji o fakcie przed
wrześniem by nie przydzielono mi wychowawstwa - o którym też już zdązyłam sie
dowiedzieć. Dyrektorka jak sie dowiedziała juz chciała zapalić papierosa , ale
w ostatniej chwili sie powstrzymała. Dowiedziałam sie tylko,że nie ma obowiązku
mnie dalej zatrudniać(mimo, że próbowałam jej uświadomoć iż juz będę w tzw,
okresie chronionym).Ech nie było to miłe i wróciłam do domu z płaczem....no ale
zatrudniono mnie od nowego roku-bez wychowawstwa i bez dyżurów - bo ponoć jest
przepis - że kobiecie nie wolno dyżurować jak jest w ciąży- i warto o to
powalczyć.przecież ryzyko jest zbyt duże...!
A na dzień dzisiejszy od września tak ciężko pracowałam,że mam po 8
ocen,uczniowie wiedzą,że ze mna jak z bombą zegarowa - więc trzęsą portkami jak
tylko mnie nie ma w pracy ( bo przecież jeśli nie znajdą zastępstwa na przyszły
semestr to te oceny z pierwszego semestru będą mieć na świadectwie) i ogólnie
jakoś się dużo lżej pracuje. Od dwóch tygodni jestem na zwolnieniu ( w sumie na
3 tygodnie)bo miałam zawroty głowy i nie mogę dużo chodzić bo dostaję kolki- i
pan doktor powiedział , że czas na odpoczynek /sam bez mojego nacisku ) no i
zbieram siły na powrót tak do świąt a potem sie zobaczy bo termin ma na 6 luty
to by było na tyle może nie na temat ale strasznie chciałam sie do kogoś
odezwać
Dorota



Temat: WIEŚCI Z POWIATU
przemyskie szkoły pod lupą
PRZEMYŚL. Nauczyciele i uczniowie będą "monitorowani" przez System Informacji
Oświatowej. Można będzie się dowiedzieć m. in. ilu nauczycieli pracuje w danej
szkole, ile zarabiają, jaki mają staż pracy i wykształcenie.

System Informacji Oświatowej są to bazy danych, które prowadzone będą w formie
elektronicznej przez wszystkie szkoły i placówki oświatowe nadzorowane przez
miasto, a także inne podmioty czy instytucje, które zatrudniają nauczycieli,
czy prowadzą obsługę finansowo - księgową szkół i placówek oświatowych.

Według Rafała Porady z Kancelarii Prezydenta Miasta Przemyśla System Informacji
Oświatowej obejmuje bazy danych szkół i jednostek oświatowych. Mają one za
zadanie dwukrotnie w ciągu roku przekazywać odpowiednie informacje w formie
pisemnej i elektronicznej do samorządu. Samorząd opracowuje je i przekazuje do
odpowiedniego kuratora oświaty. - W tworzonym systemie znajdą się informacje o
szkole np. o powierzchni gruntów i obiektów budowlanych, liczbie i rodzaju
pomieszczeń szkolnych, wyposażeniu i kosztach funkcjonowania placówki -
informuje Rafał Porada. - Ponadto będą także informacje o uczniach, słuchaczach
i wychowankach, mówiące o np. ich liczbie na początek i na koniec roku
szkolnego, ale także dane personalne nauczycieli, ich stopniu wykształcenia i
specjalizacji, wysokości wynagrodzenia, stażu pracy. System Informacji
Oświatowej to także dane o spełnianiu tzw. obowiązku nauki.

Tworzony SIO zastąpi dotychczasową działalność sprawozdawczą GUS i MENiS. Na
terenie miasta systemem objętych będzie ponad 80 placówek oświatowych.

ds

Super Nowości z dnia 21_04_2005




Temat: Toruńscy uczniowie poniewierający nauczyciela s...
big_fish napisała:

> Ponieważ problem przemocy w szkole i poważne lęki nauczycieli obawiających
się
> zemsty uczniów zauważyliśmy już kilka lat temu w SZKOLE PODSTAWOWEJ.
> Problem jest wszechobecny i zaczyna się tuż za progiem naszego mieszkania.
Nie
> mieszkamy w dzielnicy slamsów, ale pod naszymi oknami do późnych godzin
nocnych
> przesiadują młodociani i (UWAGA) 10-letnie koleżanki z klasy naszego syna.
Nik
> t nie wie co z tym fantem zrobić, nocne hałasy są już czymś normalnym. Dzieci
n
> ie mają rodziców, bo ci albo są zapruci, albo zapracowani.
> Granica przyzwolenia na niedozwolone zachowania przesunęła się też do
niewiaryg
> odnych granic. Czy ktoś wyobraża sobie, aby 20-30 lat mając kilka,
kilkanaście
> lat paradować z papierosem po głównej ulicy miasta? A piwko do tego to teraz
no
> rma. Jeśli nikt nie zmusi rodziców tych dzieci do spełniania swoich
podstawowyc
> h obowiązków, sami nie się nie zmuszą.
> Jedyne rozwiązanie to ZERO TOLERANCJI DLA WSZELKICH OBJAWÓW NIEPOŻĄDANYCH
ZACHO
> WAŃ. W przeciwnym razie granica będzie się przesuwała, a margines społeczny -
d
> ziś już przerażająco szeroki - nadal poszerzał.
> Na pewno nie wolno pomijać działań mogących dać szansę dzieciom i młodzieży.
St
> warzając margines ludzi pozbawionych szans kręcimy bicz na własny grzbiet.
> Powiedzmy sobie jednak szczerze: nikt nie wierzy, że jakieś jedno działanie
wyj
> dzie poza dalsze posty na tym forum.
> "Jako naród my som dobre, jako społeczeństwo nie".
> A może ktoś ma bardziej optymistyczne zapatrywania? Niestety, przeżyłem PRL,
pr
> zeżyłem okres "budowy" demokracji i kapitalizmu, nie jestem ani stary ani
młody
> i dlatego marnie widzę przyszłość naszego społeczeństwa.

W trosce o prawidłowy rozwój własnego syna i innych porządnych dzieci np.
sąsiadów proponuję wesprzeć działania szkoły, nauczycieli, tych jeszcze
zdrowych umysłowo, stworzyć front rodziców myślących racjonalnie, nawewt jeśli
małoby to być pójście pod prąd. Szanowni RODZICE, przepisy stwarzają Wam takie
możliwości, Wy możecie często więcej niż ten biedny nauczyciel sterroryzowany
przez tzw. organ założycielski, dyrektora, kuratora, metodyka i kogo tam
jeszcze. Odwagi, to są nasze wspólne dzieci, więc zróbmy coś, żeby nie wyrosły
z nich drapieżne dzikusy. ODWAGI!



Temat: Minister unieważnił awans zawodowy dyrektora Mi...
Minister unieważnił awans zawodowy dyrektora Mi...
Jaki ten nasz geniusz echo telewizor pryncypialny -
" Pan Tomala dokumenty o nadanie stopnia złożył w ostatniej chwili. Zataił
też fakt, że pracuje na czas określony. Trudno mi skomentować w jakim celu,
ale to odbijanie piłeczki w jego przypadku jest bez sensu. Doskonale zna
procedury, odpowiadał przecież za awanse - stwierdził kurator Ryszard
Kasperek.

Co na to prezydent Kielc? - Będę chciał zapoznać się z dokumentami z
ministerstwa, zanim podejmę jakieś kroki. Nie można ucinać głowy człowiekowi
natychmiast po wydaniu decyzji urzędniczej. Poczekajmy też na wyniki
odwołania - skomentował prezydent.

Jaka ta prawica prawa:
"To nie koniec kłopotów dyrektora Tomali. Niedługo stanie przed rzecznikiem
dyscypliny finansów publicznych. Chodzi o opisywaną przez "Gazetę" sprawę
archiwistów, którzy porządkowali dokumenty po zlikwidowanym Zespole Obsługi
Oświaty. Zakończyli oni pracę w listopadzie ub. roku, ale miasto nie
zapłaciło im za wykonaną usługę (ok. 8 tys. zł). Dopiero w tym roku dyrektor
Tomala podpisał z nimi umowę. - Złamał tym samym uchwałę budżetową, bo w
budżecie nie przewidziano środków na ten cel - mówi Lubawski. Przyznaje, że
dyrektor zaniedbał swoje obowiązki. Jednocześnie broni go: - Wina nie leży
wyłącznie po jego stronie. Na początku to likwidatorzy ZOO powinni dopełnić
tych formalności."

A to niedobre ludzie od likwidacyj nie robia poczatku, to sie potem ciemny ,
ale wierny, Tomala gubi, ze łamie te ustawe o budzecie, co geniusz nie mógł
scierpiec, jak sie komu z sld tak porobilo, no ale nie obcinajmy glowy po
decyzji urzedniczej [ no pewnie na urzedach tylko takie sa] od ucinania sa
sady, nie urzedy ale Wojtus pomimo 50 lat jeszcze nie skumał. Moze , gdy
przejmie po W. Leninie miejsce na katce, to pomysli o tym, ze wywalenie
klamcy i oszusta, to nie obcinanie glowy, tylko prawosc - obca W Echgo L-mu.
A moze nie dojdzie - wszak reby psujom sie od głewy.
Kto złozy wyrazy uznania jebilatowi za szczyty zakłamania?
Ludzie okragla rocznica urodzin i wespiol sie na szczyty braku przyzwoitosci,
o honorze nie warto myslec.
honor : uprawnienie prezydentow, do dewaluowania decyzji urzedow pogardliwym
okresleniem: "urzednicza decyzja".
nasz kielecki geniusz takich decyzji nie wydaje ani jednej, on genialnie
przewodzi nas - stado niemych i bezrekich baranow.
Kto ma twarz i odwage moze napluc pod ratuszem.




Temat: dlaczego uczniowie znęcaja sie nad nauczycielami?
Ale moja godność osobista jest dla mnie
> cenniejsza. Zrobiłbym kontraktowego, aby otrzymać umowę na czas nieokreślony,
a
>
> potem tym najgłupszym gadaniem bym się przestał przejmować.

A co ma zrobić kontraktowy nauczyciel w trakcie awansu zawodowego ??? Zostało
mi jeszcze półtora roku. Poza tym znam przypadki, z ei mianowani mieli umowy na
czas okreslony.

Jak to bez opieki? Dajesz zadanie do wykonania i w razie konieczności
> wychodzisz.
A więc jedynka zostają bez opieki! Mogę zadac całą serię zadań do wykonania,
ale jeśli jednemu durniowi przyjdzie w tym czasie do głowy na przykład pobawić
się zapalniczką (sytuacja wcale nie odosobniona w gimnazjum), czym spowoduje
podpalenie firanki, jak myslisz, kto za to "beknie" ?

Odesłanie
> dziecka w domu przez rodziców lub opiekunów do jego pokoju, a także wysłanie
> ucznia czasowo na korytarz to przecież ta sama metoda.
Jest jeden warunek: rodzice wyrażają chęć do współpracy. A co zrobić, jesli
rodzina nie ma telefonu lub go dla świętego nie podaje, albo nie odbiera
komórki, gdy wyświetli się numer szkoły ? Wielu rodziców nie radzi sobie ze
swoimi pociechami i na wezwanie do szkoły po prostu się nie stawiają.

> W tym (i poprzednim) przypadkach, co do których masz takie obawy, między
takim
> właśnie sposobem sprawowania opieki, a ewentualnym wypadkiem, nie byłoby (w
> typowych szkolnych warunkach) tzw. normalnego związku przyczynowego, który
jest
>
> warunkiem koniecznym do stwierdzenia winy oraz do zaistnienia podstawy
> odpowiedzialności.
Ciekawa jestem, kto w razie czego stanie po mojej stronie? Dyrekcja pokroju, o
której pisałam? Rodzice ? naczelnik ? a może kurator? Jakoś nie mam ochoty
udowadniać, ze nie jestem wielbłądem.

Dyrek ma wybór. Albo sam pomyśli nad problemem, albo będzie miewał policję w
> szkole. Proste.
Tak się składa, że dyrek dyspononuje wobec mnie władzą i jeśli jest jaki jest,
tak uprzykrzy mi życie, że odejdę na własną prosbę. Wystarczą na
przykład częste, niezapowiedziane hospitacje, wymóg składania szczegółowych
konspektów, które czyta "pod lupą", otoczenie "szczególną opieką" klasy ,w
której mam wychowawstwo, by wytykac mi nieudolność na kazdym kroku, wezwania na
dywanik, nakładanie dodatkowych, papierkowych obowiązków itd., itp.Tylko nie
pisz, że mogę wtedy wystapić do sądu z oskarżeniem o mobbing. Konfliktów nie
znoszę, bo zawsze je odchorowuję i nie mam ochoty ich wzbudzać. Powtarzam - nie
akzdy ma naturę pieniacza.



Temat: Lekcja przemocy - spisane z taśmy filmowej
Po pierwsze: jestem zbulwersowana zachowaniem uczniów III klasy
technikum w Toruniu i współczuję nauczycielowi, który nie dość
że poddał się terrorowi rozwydrzonych 17-18-latków, to jeszcze
widzi to i czyta o tym prawie cała Polska.

Po drugie: nachodzi mnie przykra refleksja, że łagodny pedagog
sam się trochę "wpuścił w kanał", bo wstydził się poszukać
pomocy i domagać się jej stanowczo ze strony dyrekcji, rodziców
uczniów i ew. innych organów. Ewidentnie nie radzi sobie z
tzw. "dzisiejszą młodzieżą", co potwierdza fakt, że już raz, w
innej szkole, dał się zamknąć w szafie. Obawiając się
zwolnienia, dał się zastraszyć. Cóż - aby radzić sobie z tego
typu młodzieżą - trzeba skończyć dodatkowo resocjalizację a nie
marzyć o tym, że taką hołotę nauczy się najpowszechniej
używanego języka zachodniego.

Refleksja trzecia: zdaję sobie sprawę, że ucznia nie można
uderzyć, znieważyć słownie, spuścić mu spodni i zlać linijką
gołego tyłka, bo to nie czasy Franca Jozefa. O.K., jest
demokracja. Ale dla kogo ta demokracja? Uczniowie mają Kodeks
praw i obowiązków i głównie egzekwują swoje prawa, szkoła ma
regulamin i statut, określający normy i zasady obowiązujące w
szkole, i co? Czy nie można ściśle egzekwować przepisanych kar
za niestosowanie się do norm? Czy nauczyciel musi przemykać pod
ścianami, bo "jak się da" to go "przecwelą", jak w więzieniu?
A co na to rodzice? Akceptują takie zachowanie? Czy szkoła się z
nimi regularnie kontaktuje i czy uzyskuje pomoc od np.
psychologa, policji, kuratora, itp. w przypadku trudności
wychowawczych?

Następna refleksja: są dyskretne metody wywołania odpowiednich
reakcji uczniów. Po pierwsze, radziłabym, żeby angliści
spróbowali wydawać polecenia po angielsku, w miarę cichym
głosem. Nie usłyszysz, że masz coś zadane - twój problem.
Szczególnie niesfornych proponuję poczęstować dodatkową pracą,
np. przetłumaczeniem paru stron z dowolnego rozdziału "Kubusia
Puchatka". To prosty tekst - słowniki są (uwaga na "zrzynanie" z
polskich tłumaczeń). Odpytywać, egzekwować, egzekwować normy
obowiązujące w szkole, kontaktować się z rodzicami, zgłaszać
pisemnie uwagi.

I zero tolerancji - dla chamstwa, braku poszanowania autorytetu
nauczyciela, kretyńskich zachowań. A może kochani chcielibyście
przetłumaczyć jakiś rap z angielskiego? W najgorszym przypadku -
pałki i brak promocji do następnej klasy. W najlepszym - może
ktoś się zainteresuje przedmiotem?

I nie dać się, to podstawa!



Temat: Samobójstwo gimnazjalistki - żenujące reakcje...
Wg mnie, od kilku lat szkole popsuto. Owszem, dziedzina jaka jest edukacja
posiada duza bezwladnosc, bo efekty zmian obserwuje sie po kilku latach. Ludzie
dziwnie pojmuja wolnosc. W szkole podstawowej zapewne nie jest zdziwieniem
dziewcze z kolczykiem w pepku, esemesujace na lekcji. I tak na dobra sprawe to
nauczyciel moze g. zrobic. Wolnosc Panie Dzieju. Przypomina mi sie tu sytuacja
gdy pewna dyrektorka pstryknela jakiegos lobuziaka w ucho i uslyszala: bo
bedzie pani miala sprawe w sadzie. Za moich czasow bylo to nie do pomyslenia.
Ja moge powiedziec, ze wtedy mialem pecha do kiepskich nauczycieli, ale kwestie
relacji uczen-nauczyciel mialy pewna proporcje. W koncu szkola to jest
obowiazek poddania sie pewnym rygorom i pewnemu regulaminowi, tak by
wyksztaltwac pewien kregoslup odpowiedzialnosci. Chociaz niejaki L. Althusser
uwaza szkole za jeden z represyjnych aparatow panstwa. :)
Nie tak dawno czytalem w wywiadzie zachete pani kurator do anonimowego
zglaszania problemow do kuratorium. Przeciez to zacheta do donosicielstwa.
Gdzie otwartosc i szczerosc? Sam chodze na zebrania i mam to szczescie, ze w
klasie zdecydowana wiekszosc to osoby odpowiedzialne i logiczne. Ale i tak
zawsze trafi sie ktos, komu cos sie anonimowo nie podoba. Mimo ze jest wiele
okazji by wylozyc wszystkie swoje postulaty/uwagi.
Podsumowujac: zbieramy owoce nieprzemyslanej reformy szkolnictwa. To
spowodowalo bardzo zla atmosfere medialna i zle relacje na linii nauczyciel-
rodzic-uczen. Zeby to teraz wyprostowac potrzeba lat...
A zreszta, moze o to chodzi. Stado baranow jest latwiej sterowalne, glosno
bedzie pobekiwalo, i groznie krzesalo kopyta, ale tyle tego, bo i tak bedzie
zamkniete w ogrodzeniu niewiedzy i glupoty.




Temat: szkoły prywartne versus publiczne
antilout napisała:

> Z całym szacunkiem, ale ustalanie norm, standardów, ocena wyników,
opiniowanie
> i wydawanie decyzji należy do kuratora oświaty i podległych mu pracowników
oraz
>
> MENiS.

Pisałem o cenie za usługę zwaną nauczaniem. Podtrzymuję swoje zdanie o nie
wyręczaniu rynku z ustalania tejże ceny.
Odnośnie standardów. Średnio normalny człowiek powinien orientować się jakiej
wiedzy i umiejętności wymagają czasy, w których żyje. W przypadku rodzica
dochodzi wymóg rozpoznania zdolności i zalet swojego dziecka. Mając to na
uwadze człowiek dorosły kieruje swoją pociechę do miejsca, które najlepiej
wypełni jego życzenia. Wybierając szkołę zagląda też do swojego portfela, i
patrzy na co go stać. Zapewniam, że w takich warunkach wszystkie istniejące
szkoły wypełnią tzw. standardy, czyli oczekiwania rodziców.

> Jeżeli tego nie robią lub robią źle, nie może za ich ignorancję obowiązków
> konsekwencji ponosić uczeń.

Uczeń powinien ponosić konsekwencje własnych, a przede wszystkim rodziców -
działań i zaniechań. Nieszczęśliwym pomysłem wydaje mi się uzależnianie dobra
ucznia od jakości standardów wypracowanych w MENiS i okolicach.

( Na spotkaniu przedstawicieli MENiS z Sejmową
> Komisją ENiM i NIK jedna z poń posłanek retorycznie zapytała: "A cóż winna
> szkoła (niepubliczna), jeżeli do niej nigdy nie przyszedł kontroler?"I
> odpowiedziała sobie: "To może być szkoła znakomita".
> Jeżeli Szanowny Pan tak pojmuje standardy, jak i Pani Poseł, pozostaje mi
tylko
>
> współczuć.

Można mi współczuć, bo nie rozumiem powyższej konstrukcji.
Po co w szkole kontroler? Wystarczy, by zjawił się tam rodzic, kiedy jest to
potrzebne.

> Druga sprawa Idąc tokiem tej argumentacji, można by stwierdzić, że i
> Konstytucja RP jako ustawa zasadnicza mówi głupoty.(według Pana)

Gdybym ją znał, z pewnością miałbym co wymienić. Z tego co wiem, w Konstytucji
RP również znaleźć można wiele pobożnych życzeń i nierealnych standardów.

> Co to znaczy, że rodzica zadaniem jest "rozpoznawanie terenu" ? A kryteria?
> Może by tak szkoły niepubliczne obligatoryjnie zorganizowały kurs dla
rodziców
> i osób dorosłych na temat: monitoringu, analiz, mierzenia jakości, systemu
> wizytacji, hospitacji, raportów, diagnoz itd.

O kryteriach napisałem wyżej.
W temacie propozycji kursu mam tylko jedno słowo - ratunku!




Temat: ORDYNATOR - Funcjonariusz Publiczny ?
MONITOR PRAWNICZY

" Wprowadzenie
Zgodnie z przepisem art. 115 § 13 KK, funkcjonariuszem publicznym jest:
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, poseł, w tym również poseł do Parlamentu
Europejskiego1, senator, radny, sędzia, ławnik, prokurator, notariusz,
komornik, kurator sądowy2, osoba orzekająca w sprawach o wykroczenia lub w
organach dyscyplinarnych działających na podstawie ustawy, osoba będąca
pracownikiem administracji rządowej, innego organu państwowego lub samorządu
terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba
w zakresie, w którym uprawniona jest do wydawania decyzji administracyjnych,
osoba będąca pracownikiem organu kontroli państwowej lub organu kontroli
samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe, osoba
zajmująca kierownicze stanowisko w innej instytucji państwowej, funkcjonariusz
organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego albo funkcjonariusz
Służby Więziennej, osoba pełniąca czynną służbę wojskową. Kodeks karny wymienia
więc wyczerpująco aż 23 rodzaje funkcji, których sprawowanie związane jest ze
statusem funkcjonariusza publicznego. Każdy funkcjonariusz publiczny pełni
funkcję publiczną, przy czym nie każda osoba pełniąca funkcję publiczną jest
funkcjonariuszem publicznym3. Należy podkreślić, iż funkcje sprawowane przez
ww. osoby są najbardziej doniosłe dla funkcjonowania państwa, a osoby je
sprawujące mają rzeczywisty i istotny wpływ na życie każdego obywatela; w
bezpośredni sposób kształtują one bowiem uprawnienia i obowiązki każdego z nas.
Z tego też względu, czynności funkcjonariusza publicznego podlegają
szczególnemu reżimowi prawnemu, w tym również w zakresie karnoprawnym. "

- no wlasnie.... a Ordynator oddzialu w szpitalu publicznym ?
czy jest rowniez uznawany jako " funkcjonariusz publiczny " ?

radca




Temat: stop przemocy i dyskryminacji w polskich szkołach
Witaj alewi 24 !
Dawno nie czytałam forum, dopiero dziś przejżałam znajdujące się tam posty i
natrafiając na znajomy nick pokusiłam się o przeczytanie całości. To Ty
dziewczyno jeszcze się męczysz z tamtą starą sprawą? to jest nie do pomyślenia.
Zapewniam, że nie wszyscy nauczyciele są tacy, ba większość jest uczciwie
pracujących. Niestety i wśród nas znajdują się czarne owce szkoda tylko, że
robą tak dużo złego, żę rzutuje to na całą społeczność nauczycielską. My
tymczasem naprawdę orzemy. Najpierw napiszę , że podziwiam Cię za siłę walki,
dalej, że podziwiam Twoje dziecko.Zgadzam się z tym , że ta droga do dorosłości
jest drastyczna, ale najważniejsze, że to wy dużo rozmawiacie. Jeśli tak jest i
jeli decyzja o pozostaniu w tej szkole jest naprawdę jej to jest wielka.
Pamiętaj jednak, że odpowiadasz teraz podwójnie za swój ale i jej system
nerwowy. Nie zlekceważ tego, rozmawiaj, rozmawiaj i jeszcze raz ciepło
rozmawiaj.
Teraz meritum spraw. Dla mnie to skandal, czy tam nie ma Kuratora oświaty,
jeśli Ci , którzy powinni reprezentować interesy dziecka, nie robią tego to
należy ich odwołać. Jeśli jak piszesz masz dowody na fałszowanie dokumentacji
szkolnej ( obecności) to dlaczego w przypadku ucznia można mówić o tym w
telewizji, pietnować go i relegować ze szkoły. To czy i nauczyciel nie powinien
ponieść podobnej kary, wszak to fałszerstwo!!!! Jeśli nie ma tego co napisał
nieobecności , to krótka piłka, jest w naszym społeczeństwie tak utarte ( nie
popieram tego w całej rozciagłości) , że jak nie ma winnego to winny przełożony
za tzw. brak nadzoru. Na napisane wcześniej pismo o owym fałszerstwie musiałaś
otrzymać jakąś odpowiedź, to stanowi kolejny dowód, że mimo interwencji nadzoru
Pan Dyrektor jest niereformowalny i sprawę potraktował jako naruszenie jego
osobistego majestatu. Szkoła przełożonych ma także w urzędzie miasta czy gminy,
to płatnik, może więc tam rozsądniej podejdą do nauczycieli nie spełniających
edukacyjnych standardów. Przeprawszam wszystkich bardzo, ale skoro chcemy by do
nas odnoszono się z szacunkiem i za to obniżamy ocenę ze sprawowania, to
traktujmy poważnie nawet ucznia zerówki ( on nam ufa i to my pokazujemy mu
świat- jaki?)Kanał kanałem , pinuj by córka rzetelnie wykonywała swoje
obowiazki i walcz - trzymam kciuki!!!! ( zrezygnuj w pierwszej sekundzie próby
wycofania się corki, jej dobro jest najważniejsze, nie przegap tego momentu-
życzę by nie nastapił).Pozdrawiam



Temat: Niepubliczne szkoły mają uczyć jak inne
Nie rozumiem o co ten cały lament!
Ramowe plany to tylko część godzin, które uczeń ma obowiązek i
prawo spędzić z pożytkiem w szkole. Pozostała część, to godziny
przeznaczone na wspieranie rozwoju ucznia (zarówno na usuwanie
problemów, jak i przyspieszanie rozwoju i poszerzanie jego
zainteresowań). Każda szkoła ma zagwarantowane prawo swobodnego
prowadzenia swojej działalności, może prowadzić eksperymenty i
innowacje pedagogiczne. Tak! Szkoła jest z natury
konserwatywna, tak samo jak. np. kościół, czy rodzina. Każda z
tych instytucji może jednak się zmieniać i żaden przepis prawa
tych zmian nie powstrzyma. Problem jest znacznie głębszy.
Władza publiczna nie jest w stanie wyzwolić zmian w szkołach
publicznych na taką skalę jak w szkołach niepublicznych, bo
brakuje jej armat. M.in. brakuje jej pieniędzy na mniej liczne
klasy, pieniędzy na nieopłacane przez rodziców zajęcia
dodatkowe, - i te wyrównawcze, i te rozwijające pasje, na
większą liczbę fachowców wspierających nauczycieli i
odpowiednie środki dydaktyczne (nauczyciel z laptopem na lekcji
to wciąż sensacja, a nie codzienność), wreszcie - co wykazała
kontrola NIK - nie potrafi nadzorować działalności edukacyjnej
zgodnie z interesem społecznym (czyli nas wszystkich, a uczniów
i ich rodziców przede wszystkim). Wciąż słyszymy o konieczności
oszczędzania, a co w tym czasie dzieje się w ministerstwie
Edukacji Narodowej i Sportu? Matematycy od edukacji nie
potrafią zliczyć nauczycieli dyplomowanych, choć stopnie te
nadaje tylko szesnastu kuratorów i kilku ministrów. Kto
doktorowi nauk matematycznych ma podliczać, choćby co miesiąc,
te słupki? Może któryś z pięciu wiceministrów - sic!(a będzie
jeszcze szósty - w miejsce Włodzimierza Paszyńskiego). Tego
jeszcze w tym ministerstwie nie było, by przy zmniejszającej
się liczbie uczniów i nauczycieli - tak znacząco wzrosła liczba
wiceministrów. Proponuję, by tymi problemami jak najszybciej
zajęła się NIK i prokuratura



Temat: Samotni ojcowie z Poznania
omama napisała:

...prawdą jest, że nader, nader mikry procencik mężczyzn występuje o opiekę.
Można się spierać o przyczyny:

...nie kochają dzieci?
BYWA I TAK, STATYSTYCZNIE CZĘŚCIEJ ZDAŻAJĄ SIE MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY Z RÓŻNYCH
PRZYCZYN (NP. "PRZYPADKOWA" CIĄŻA) NIE ODCZUWAJĄ POTRZEBY RODZICIELSTWA.
STATYSTYCZNIE CZĘŚCIEJ NIE OZNACZA, ŻE WSZYSCY. a NIESTETY PRZEZ TAKI STEREOTYP
MAMY DO CZYNIENIA Z PEWNEGO RODZAJU ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ ZBIOROWĄ.

Nie chcą kłopotu?
TAAAAK. DZIECKO OZNACZA ZMIANĘ TRYBU I STYLU ŻYCIA. OZNACZA MILION OBOWIĄZKÓW
PRZEZ KILKANAŚCIE LAT. OZNACZA WRESZCIE, ŻE TRZEBA WYDAĆ PIENIĄDZE NA PAMPERSY
A NIE NA WŁASNE PRZYJEMNOŚCI. ALE NIE TYLKO MĘŻCZYŹNI CIĘŻKO ZNOSZĄ
TE "KŁOPOTY". PRZECIEŻ CZASEM I KOBIETY SĄ - NAZWIJMY TO DELIKATNIE -
ZNIECIERPLIWIONE.

Nie wierzą w sukces?
MĘŻCZYŹNI NIE MAJĄ NAWET PRAWA WIERZYĆ W "SUKCES". GDY WSPOMNIAŁEM PRZY
ADWOKACIE ŻONY, ŻE JA TAKŻE MAM PRAWO DO WYSTAPIENIA O POWIERZENIE OPIEKI, TEN
OMAL SIĘ NIE UDŁAWIŁ ZE ŚMIECHU.
GDY ROZMAWIAŁEM I SZUKAŁEM POMOCY - PRAWNICY, KURATORZY, POLICJANCI,
PSYCHOLOGOWIE MÓWIĄ: "NIE MA PAN SZANS". OCZYWIŚCIE MÓWIĄ TO "NIEFORMALNIE",
ŻYCZLIWIE NP. NA KORYTARZU GDY STARAJĄ SIĘ CZŁOWIEKA POCIESZYĆ I UŚWIADOMIĆ. NA
SALI SĄDOWEJ I W KODEKSIE JEST JEDNAK WSZYSTKO "NIBY" MOŻLIWE. TYLE, ŻE "NIBY".

Wiedzą, że dzieci są (najczęściej) bardziej związane z matką i nie
chcą tego łamać?
ALEŻ OCZYWIŚCIE! NAWET NIE CHODZI O TO, ŻE "BARDZIEJ". TYLKO O TO, ŻE "WOGÓLE".
POPROSTU JA WIEM, ŻE DZIECKO POTRZEBUJE MATKI. DLATEGO NIE "PORYWAM" DZIECKA,
NIE USTANAWIAM "FAKTÓW DOKONANYCH". A MOŻE SZKODA BO TO BYŁABY METODA NA
WSPOMNIANY WYŻEJ "SUKCES". TYLKO CZY SUKCESEM JEST ZABRANIE DZIECKU MATKI????

Wiedzą, że po próbie odebrania dziecka kobieta pójdzie na
prawdziwą wojnę? "
OJ TAK! PO WSPOMNIANEJ WYŻEJ SYTUACJI, W KTÓREJ PRZEDSTAWIŁEM MOZLIWOŚĆ
SPRAWOWANIA OPIEKI NAD DZIECKIEM, PO WYJŚCIU MOJA ŻONA SYKNĘŁA MI DO UCHA:
SPRÓBUJ TYLKO WYSTĄPIĆ Z TAKIM WNIOSKIEM TO NIE ZOBACZYSZ DZIECKA PRZEZ 2 LATA.
BYŁO TO PO MIESIĄCU IZOLACJI - GDY NIE WIDZIAŁEM I NIE ROZMAWIAŁEM CHOĆBY PRZEZ
TELEFON Z MALCEM. PRZEZ TEN MIESIĄC BYŁEM WSZĘDZIE ALE NIKT NIE POTRAFIŁ POMÓC.
ZROZUMIAŁEM, ŻE TE 2 LATA TEŻ SĄ MOŻLIWE. A NIECHBY NAWET NIE 2 LATA TYLKO
KOLEJNY MIESIĄC I TAK BYM SIĘ PODDAŁ. BYLE TYLKO BYĆ CHOĆ CHWILĘ Z DZIECKIEM...




Temat: Zawiadomienie do prokuratury
Art. 271 & 1 kk Funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do
wystawienia dokumentu, która poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności
mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5
lat.
Ten Art. ma zastosowanie odnośnie:
- fałszowania obecności
- wpisywania uwag do dziennika lekcyjnego ze wsteczną datą
- wpisywanie ołówkiem ocen, później wymazywanie ich, a następnie w obliczu
kontroli ponowne wpisywanie tych , które można udowodnić na podstawie
zachowanych kartkówek i sprawdzianów

Art. 266 & 2 kk Funkcjonariusz publiczny, który ujawnia osobie nieuprawnionej
informację stanowiącą tajemnicę służbową lub informację, którą uzyskał w
związku z wykonywaniem czynności służbowych, a której ujawnienie może narazić
na szkodę prawnie chroniony interes,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

- Poniżenie , oczernienie opinii na temat naszego dziecka - publicznie do gazet
i w wypowiedzi TV , przez stwierdzenia takie jak:
- nie garnie się do chodzenia do szkoły ( nieprawda)
- ciągłe kłopoty wychowawcze ( brak uwag w dzienniku i zeszycie kontaktów,
żadnych zaleceń by zajął się córką pedagog szkolny) znowu kłamstwo
- ta dziewczyna z innego pozwu dostała kuratora ( Wprawdzie postępowanie jest
jawne , ale Sąd Rodzinny nie poinformował szkoły w celach wychowawczych by ta
taką informację podała do publicznej wiadomości, ponadto Sąd nie mógł tego
uczynić, bo postanowienie nie zostało prawomocne, gdyż wniesiona została
apelacja.
- nie jest orłem z niektórych przedmiotów - co to w ogóle znaczy! Brzmi
obraźliwie i tak zostało również odebrane

Pomijając już te wszystkie wywody, pytam się jakim prawem dyrektor publicznie
gdyby nawet to była prawda, jakim prawem publicznie wygłosił informacje
dotyczącve mojego dziecka, stosunku do nauki, obowiązku szkolnego ?
Przecież to są informacje tajne, z pewnością nie przeznaczone dla osób
postronnych. I należy się zastanowić czemu miały służyć te informacje ?
- dobru dziecka ? Z pewnością nie !
- dobru społeczności szkolnej ? Z pewnością nie !
- odwróceniu uwagi od właściwego problemu ? Tak !




Temat: pare pytań o alimenty
maciej.stankiewicz napisał:

> mozliwe że juz był taki temat ale nie udało mi się znaleść wiec proszą
> odpowiedź na kilka pytań:
> jak po ukończeniu 18 roku życia dziecko może otrzymywać alimenty?

Może - jesli wystąpi do sądu o to, żeby były płatne do jego rąk. Ale
alimentacja wystepuje również w naturze - dach nad głową, wikt i opierunek,
więc jesli dziecię mieszka w domu z matką, to od niej alimentów do rąk własnych
nie dostanie.

> co dzieje się z alimentami jeżeli jeden z rodziców uciek z domu i zagoną /
> ukrywa się czyli ich nie płaci

dziecko nie dostaje kasy, rodzicowi narasta dług - tylko co z tego, jak i tak
go nie ma jak ściągać ?

> co może po osiagnięciu pełnoletnosci zrobić dziecko?

może wystąpić do sądu o przyznanie alimentów, może iść z wyrokiem do komornika,
skutek i tak będzie mizerny. Jeśli mieszka z matką - alimenty powinny być
przeznaczone na utrzymanie - nie jest to kieszonkowe do przebalowania.

> czy jeżeli rodzic wyrzuci dziecko domu po ukończeniu 18 roku życia to ma
> wobec niego jakeis obowiązki (syłyszałem np. że musi zapewnić mu mieszkanie aż
> do ukończenia nauki)

ma - stety/niestety teoretycznie póki dziecko nie jest w stanie samodzielnie
się utrzymać (nie mylić z ukończeniem nauki). Jeśli dziecko się nie uczy - to
sąd może się opowiedzieć po stronie rodzica, i uznać że nie musi utrzymywać
darmozjada, może iść do kopania rowów. Z wyrzucaniem z domu sprawa nieprosta,
dziecko jest tam przeciez zameldowane, może wrócić z policją.

> CO można zrobić jeżeli 17 letnia osoba chce uciec z domu, ze względu na
> fatalne stosunki z reszta rodziny, czy rodzina musi jej szukać, i czy można
> takaosobe ukrywać z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi

Co można zrobić? proponuję przemówić jej do rozumu. Niefajnie mieć od początku
dorosłego życia nachlapane w papierach, a konsekwencje mogą być niefajne na
całe zycie - sąd rodzinny, kurator, poprawczak? Rodzina szukać nie musi, ale
pewnie będzie - wtedy za ukrywanie zbiega można mieć nieprzyjemności.

Coś mi to wygląda na konflikt pokoleń, czyżby twoja dziewczyna chciała się
wynieść z domu do ciebie i ściągnąć z rodziców alimenty żeby móc mieć za to się
obijać?



Temat: szkoły prywartne versus publiczne
Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

> A dlaczego nie rynek? Kto czuje się kompetentny do ustalania norm,
standardów,
> programów, płac i wyceny tego wszystkiego?
>
>
> No to ustawy mówią głupoty (wg mnie).
>
>
> Uczniów, jako osoby niepełnoletnie, zostawmy w spokoju. Jeśli zaś rodzic nie
> potrafił ocenić towaru, to jego dziecko może jemu to kiedyś wypomnieć.
> Proponuję zostawić rodzicom zadania, które są im przynależne, m.in. wybór
> szkoły dla swojej pociechy, z uprzednim "rozpoznaniem terenu".

Z całym szacunkiem, ale ustalanie norm, standardów, ocena wyników, opiniowanie
i wydawanie decyzji należy do kuratora oświaty i podległych mu pracowników oraz
MENiS.
Jeżeli tego nie robią lub robią źle, nie może za ich ignorancję obowiązków
konsekwencji ponosić uczeń. ( Na spotkaniu przedstawicieli MENiS z Sejmową
Komisją ENiM i NIK jedna z poń posłanek retorycznie zapytała: "A cóż winna
szkoła (niepubliczna), jeżeli do niej nigdy nie przyszedł kontroler?"I
odpowiedziała sobie: "To może być szkoła znakomita".
Jeżeli Szanowny Pan tak pojmuje standardy, jak i Pani Poseł, pozostaje mi tylko
współczuć.
Druga sprawa Idąc tokiem tej argumentacji, można by stwierdzić, że i
Konstytucja RP jako ustawa zasadnicza mówi głupoty.(według Pana)

Co to znaczy, że rodzica zadaniem jest "rozpoznawanie terenu" ? A kryteria?
Może by tak szkoły niepubliczne obligatoryjnie zorganizowały kurs dla rodziców
i osób dorosłych na temat: monitoringu, analiz, mierzenia jakości, systemu
wizytacji, hospitacji, raportów, diagnoz itd.

Błędne koło...



Temat: antyczne dziedzictwo Zachodu
alex.4 napisał:

> Po pierwsz powstanie kryzysu troche trwa. Po drugie zaobserwowanie go przez
> włądzę trwa kolejny czas. Takie wydarzenia nia maja reperkusji
> natychmiastowych. Musi minać troche czasu, aby dały o sobie znać. Wystarczy
> zobaczyć jak skończył się spis podatkowy w Italii prowadzony przez Sewera i
> Galeriusza (choć oczywiście rozżalenie mieszkańcó Italii przede wszystkim
> wynikało z samego faktu opodatkowania ludnosci zwolnionej z podatków
> Pozdr

Ave,
dO końca wieku III-ego nie było trudności z naborem dekurionów. Członkowie tej
warstwy przystępowali do niej dobrowolnie, uzyskując honores w zamian za
liturgie.
Pierwszą wzmiankę o kryzysie tego systemu mamy pod 320r., od kiedy to zaczęto
przymusowo wciągać osoby zamożne w poczet dekurionów. Z biegiem kolejnych lat
system ten narastał i mnożyły się akty cesarskie w tym zakresie.
Jednocześnie obniżył się poziom zarządu miast, masowo powoływano kuratorów
miejskich i wprowadzono instytucję defensorów w miastach.
Co się stało takiego przed rokiem 320, że sprawowanie funkcji dekuriona
przestało interesować potencjalnych kandydatów?
Otóż w tym okresie pojawiły się w municypiach konkurencyjne ośrodki władzy w
postaci gmin chrześcijańskich pod przywództwem biskupów. Zarówno Konstantyn,
jak i jego następcy wspierali na wiele sposobów te gminy. Przypuszczam, że po
313r. do gmin tych masowo napłynęły osoby zamożne.
Skutek był następujący. W sferze materialnej, do gminy chrześcijańśkiej
wnoszono majątek, wyprowadzając go z zasięgu municypium.
W sferze duchowej zaś skutki były dalej idące. Prestiż rad miejskich znacznie
się obniżył już poprzez sam fakt, że nie były w municypium jedynym ośrodkiem
władzy. Powodowało to reakcję łańcuchową: kandydaci tracili zainteresowanie
funkcją dekurionów, wiążącej się przecież z ogromnymi, półdobrowolnymi kosztami
(sumy te woleli np. zapisać gmienie chrześcijańskiej) pozostali nie byli w
stanie podołać liturgiom, więc władza nakłada obowiązek przymusowego
sprawowania tej funkcji. Sprawiło to, że urząd dekuriona stracił resztki
prestiżu. I tak dalej.
W tej sytuacji jestem zdania, że początek ryzysu dekurionów należy datować
na ok. 313r. czemu to władza starała się przeciwdziałać już w 320r. Nie zgadzam
się z Tobą, że dopiero głęboki kryzys spowodował reakcję władz. Mogły przecież
tak zareagować na pojedyncze, ale nagłośnione przypadki uchylania się od
sprawowania funkcji dekuriona.
T.



Temat: władz rodzicielska-jak pozbawić?
Kodeks rodzinny i opiekuńczy w art. 111. § 1. przewiduje, że jeżeli władza
rodzicielska nie może być wykonywana z powodu trwałej przeszkody albo jeżeli
rodzice nadużywają władzy rodzicielskiej lub w sposób rażący zaniedbują swe
obowiązki względem dziecka, sąd opiekuńczy pozbawi rodziców władzy
rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej może być orzeczone także w
stosunku do jednego z rodziców.

Przez trwałą przeszkodę, uniemożliwiającą wykonywanie władzy rodzicielskiej,
należy rozumieć taki układ stosunków, który wyłącza sprawowanie przez rodziców
władzy rodzicielskiej na stałe w tym sensie, że albo według rozsądnego
przewidywania nie można ustalić czasu trwania tego układu albo - co najmniej -
że układ ten będzie istniał przez czas długi (postanowienie Sądu Najwyższego z
2 czerwca 2000r. sygn. akt II CKN 960/00)

Przekładając to na ludzki język, wydaje się, że opisana wyżej sytuacja
uzasadnia złożenie do Sądu Rodzinnego wniosku o pozbawienie władzy
rodzicielskiej. We wniosku trzeba określić wnioskodawcę (imię i nazwisko oraz
adres inicjującego sprawę) oraz uczestnika (w tym przypadku imię, nazwisko i
adres zamieszkania ojca). Jeżeli ojciec byłby nieznany z miejsca pobytu, trzeba
będzie wnioskować o ustanowienie kuratora. W treści zasadniczej wniosku, zwanej
petitum wystarczy jedno zdanie np. Wnoszę o orzeczenie pozbawienia takiego a
takiego władzy rodzicielskiej nad jego synem/córką imię i nazwisko urodzonym/ą
w dniu takim a takim, w miejscowości takiej a takiej. Można również w tej
części wnosić o powołanie świadków na okoliczność braku jakiegokolwiek
zainteresowania dzieckiem. W części uzasadniającej wniosek, należy podać
argumenty, dlaczego sąd powinien pozbawić ojca władzy rodzcielskiej. Ponieważ
bardzo ładnie napisałaś to w swoim poście, malowanko, w mojej ocenie może on Ci
posłużyć jako ściągawka. Do wniosku koniecznie dołącz odpis aktu urodzenia
dziecka. Wniosek składa się w sądzie w biurze podawczym w 3 egzemplarzach.
Pozdrawiam.
Paulina



Temat: Obniżanie oceny
Z przykrością muszę stwierdzić, że odpowiedzi Pani Rzecznik
nadal pozostawiają u mnie wrażenie wielkiego niedosytu.

magdalena.wantola napisał(a):

> Lecz najpierw należy sie dokładnie upewnić czy i w którym
> punkcie zostało złamane.

Zgadzam się z drugą tezą ("w którym") ale wydawało mi się, że
uzyskaliśmy zgodność w sprawie pierwszej ("czy"). Jeśli

> ... tę
> kwestię reguluje utworzony w tej szkole dokument o nazwie "wewnątrzszkone
> ocenianie" - może znalazła sie tam regulacja dotycząca tej sprawy.

to oznacza to jedynie, że prawo zostało złamane już na poziomie
tworzenia statutu szkoły (zasady oceniania są jego składową).
Wówczas odium odpowiedzialności spada nie tylko na nauczyciela
(można tu rzeczywiście się upierać, że jest w jakimś stopniu
usprawiedliwiony) ale przede wszystkim na twórców statutu (w praktyce
najczęściej Radę Pedagogiczną czyli wszystkich nauczycieli) oraz
na organ założycielski i na kuratora, który ma obowiązek kontrolowania
zgodności z prawem statutów szkół. Fakt, że w łamanie prawa było
zaangażowanych więcej osób, w żaden sposób nie legalizuje bezprawia.
Przeciwnie, czyni zeń zdarzenie znacznie większego kalibru i szkodliwości.
Działający praworządnie kurator powinien zawiesić (z dniem uzyskania
informacji) te punkty statutu, które naruszają prawo. Działania
niepraworządne nie powinny być tolerowane ani przez jeden dzień.
Dlatego bardzo dziwi i oburza mnie stwierdzenie:

> I od
> zapoznania się z tym dokumentem nalezy zacząć, aby móc stwierdzić,że prawo
> zostało złamane.

Dopatruję się w nim przejawu bardzo złej filozofii, której kwintesencją
jest powiedzenie "ukraść 100 zł to złodziejstwo, ukraść 100 milionów to
polityka".

Wypowiedzi Pani Rzecznik martwią mnie jeszcze z jednego powodu. Mam
wrażenie, że są one nastawione na działanie doraźne (najlepiej
podjęte przez samych zainteresowanych, mimo deklarowanej świadomości,
że "może być to bardzo bolesne"). Tymczasem wydawało by się, że w sprawach,
które mają wymiar patologii powszechnej i powszechnie znanej (to
wynika z wcześniejszych wypowiedzi Pani Rzecznik) potrzebne jest
działanie systemowe, może nawet nie represyjne, ale przywołujące do
porządku. Rozesłany przez kuratora do szkół dokument - stanowczy w treści i nie
pozostawiający wątpliwości co do swego sensu - zapewne byłby w stanie
przywołać do porządku wielu nauczycieli i dyrektorów prowadzących "własną
politykę". Skutek byłby jeszcze lepszy, gdyby nakazano odczytanie
tego dokumentu na lekcjach wychowawczych i na zebraniach rodziców.
Byłoby to tym bardziej wskazane, że - jak słusznie zauważa Pani Rzecznik
- inna, "prywatna" droga egzekwowania prawa może być "długa i przykra
dla obu stron". Kłopot polega jednak na tym, że wielu nauczycieli
(i zapewne kuratorów) nie widzi w procederze niczego złego - przeciwnie,
dostrzega w nim ważne funkcie wychowawcze i dyscyplinujące. Urzednikom
nie wypada krytykować prawa, które mają realizować, ale w takiej sytuacji
zbytniej gorliwości w realizacji spodziewać się nie należy. Pani Rzecznik
także jest urzednikiem, podwładną urzędnika, którego działania mogłyby
być zakwestionowane (przynajmniej, co do skuteczności). Dlatego trudno
się spodziewać, że stanie murem na straży prawa chroniącego uczniów,
że uczyni to w opozycji do swego przełożonego i najprawdopodobniej
wbrew własnym przekonaniom co do tego, gdzie leży słuszność (można próbować
odczytać treść tych przekonań w pierwszej odpowiedzi). Pozostają formalne
i w praktyce nic nie warte rady by zainteresowany radził sobie sam na
drodze "długiej i przykrej dla obu stron". I chyba na nic więcej ze strony
tak usytuowanego i tak powołanego rzecznika liczyć nie można.





Strona 2 z 3 • Wyszukano 163 postów • 1, 2, 3
Szablon by Sliffka